<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985</id><updated>2012-02-01T01:26:23.917+01:00</updated><title type='text'>o tym i tamtym, o wszystkim i o niczym</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>226</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-8431880710018935044</id><published>2012-01-31T23:47:00.005+01:00</published><updated>2012-02-01T01:26:23.929+01:00</updated><title type='text'>psuj pospolity</title><content type='html'>Ja to jednak jestem psuj pospolity. Jeśli jakieś urządzenie ma dwa przyciski, to jest pewne, że prędzej, czy też później coś w nim spsuję, a jeśli jest to sprzęt elektroniczny, a ma jeden przycisk i przynajmniej dwie opcje, to mój potencjał usterkogenny wzrasta w tempie geometrycznym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek przyszłam do fabryki i mi coś tam nie grało w laptoku, to rach-ciach, przywracanie systemu najlepszym przyjacielem użytkownika humanisty, klik, klik, klik...przywracanie systemu w toku, ponownie uruchamianie komputera i... ciemność. Czarny ekran, zero reakcji, lampka od twardego dysku nie mryga, koniec. Laptok kaput. Panna k. w panice, włącz/wyłącz, klik, klik, klik, jeb w klawiaturę. Nul, reakcji brak. Level of panic - high. Mam taki odruch bezwarunkowy, że po przekroczeniu pewnego poziomu paniki komputerowej pisze do znajomego laptoko-lekarza [inna sprawa, że muszę kiedyś, laptoko-lekarzowi, jakoś się odwdzięczyć za ratunek w moich napadach paniki informatycznej], że wypadek przy pracy był w fabryce, pacjent w stanie krytycznym, nie daje oznak życia. Laptoko-lekarz orzekł, że dzisiaj nie da rady, ale podłączyć pacjenta do respiratora i czekać, nadchodząca doba będzie decydująca. No i była. Niesłychanym nakładem sił, pomysłów, kombinacji klawiszowych, wciśnięć, naciśnięć, bluzgów i gróźb karalnych udało mi się w nocy przebudzić leo dżuniora ze śmiertelnej śpiączki. Ale antywir nie działa i działać nie zamierza, net w fabryce nie działa, leo co jakiś czas traci przytomność, dalej stan raczej kiepski. To ja, skoro świt, leo dżuniora pod pachę i do naszego fabrycznego IT na sygnale pędzę, opowiadam, jaka to straszna sytuacja, że umarł, że to, że tamto. A oni zamiast naprawiać laptoka, to się na mnie piłują, że prywatny sprzęt do użytku służbowego, że nie zarejestrowany, że nie chroniony, że nie-bezpieczeństwo danych, że to, że tamto, a w ogóle, to loginy i hasła na karteczkach i karta sieciowa winna wszystkiemu ale oni się tym zajmować nie będą, bo sprzęt prywatny. Sacre bleu, zaklęła szpetnie panna k., tupiąc nóżką, kazała fabrycznym technikom-magikom wypchać się pęczkiem cech dystynktywnych, obróciła się na pięcie i poszła. Uniesienie się honorem i godnością własną nieco poprawiło mi samopoczucie ale nie rozwiązało jednak problemu laptokowego, więc został on czerwonym ambulansem odwieziony na terapię do laptoko-lekarza i jak się można było spodziewać w jego obecności wszystko działało, jak trzeba. No może prawie wszystko. I jak tu nie być frustratem informatycznym, jak laptoki robią sobie ze mnie jaja na każdym kroku???  no jak? he?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jutro znowu muszę iść do fabrycznych IT-techników-magików licząc na to, że mnie nie poznają po dzisiejszym koncercie fochów i foszków. Chyba założę okulary przeciwsłoneczne. I kaptur.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-8431880710018935044?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/8431880710018935044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2012/01/psuj-pospolity-czyli-laptok-kaput.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/8431880710018935044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/8431880710018935044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2012/01/psuj-pospolity-czyli-laptok-kaput.html' title='psuj pospolity'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-2058227362305158298</id><published>2012-01-28T23:16:00.001+01:00</published><updated>2012-01-29T17:06:02.988+01:00</updated><title type='text'>za tyłek</title><content type='html'>"nie, nie boję się, nie nie boję się... tyryryry", czyli parapetówkowy pavulonowvy zawrót głowy trwa. Jeszcze tylko moja nowa rezydencja i nasze wątroby będą mogły spać spokojnie przez jakiś czas. Tym razem obyło się bez przedstawicieli władzy, bo sąsiadów jeszcze brak i nie miał ich kto powiadomić, że taka fajna impreza jest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj, na lekkim kacorze, ogarniając chatę po całotygodniowym użytkowaniu, zastanawiałam się, skąd do jasnej anielki, bierze się kurz w chacie? Mało co tutaj bywam, w zasadzie bardziej sypiam niż bywam a na meblach tony kurzu się zbierają. Inna sprawa, to ciemne meble są extra, co nie? noo są, a jak zajefanie widać na nich każdy pyłek kurzu! Nigdy, przenigdy nie kupujcie sobie ciemnych mebli, chyba, że chcecie kilka razy w tygodniu zbierać wszystkie pierdolki z szaf i szafek i poginać ze szmatą i pronto w dłoni. Daje Wam słowo, że są w życiu lepsze rozrywki. Jak już tak pisze o moich gospodynio-domowych sprawach sprzętowych, to po pralce, zanabyłam sobie drabinę. Przepaliła mi się żarówka i nie było w domu absolutnie żadnego sprzętu, na który mogłabym wleźć i ową żarówkę wymienić. Oczywiście mogłam zadzwonić po kogoś, dla kogo natura była hojniejsza w sprawie wzrostu, ale jak każde dziewczę z syndromem zosi-samosi, uznałam, że nie jest to pierwsza i pewnie nie ostatnia żarówka, której znudziło się świecenie, więc lepiej drabinę mieć niż jej nie mieć. Pojechałam do sklepu, zanabyłam drabinę, problem pojawił się dopiero, jak chciałam zapakować ją do mojego peugeota, bo jakby to powiedzieć, no zmieścić się nie chciała za żadne skarby. Z pomocą dwóch miłych panów jakoś udało nam się rozwiązać ten kłopot i misja "drabina" zakończyła się sukcesem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec rozmowa z taksówkowej podróży powrotnej z wczorajszej parapetówki:&lt;br /&gt;Koleżanka: ty, co On mi gadał, że życie chce sobie ze mną układać.&lt;br /&gt;Ja: hahahaha&lt;br /&gt;Taksówkarz: ale to chyba dobrze?&lt;br /&gt;Koleżanka: no ja nie wiem, niech spierd**a&lt;br /&gt;Taksówkarz: no tak, ci porządni mają najgorzej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-2058227362305158298?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/2058227362305158298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2012/01/za-tyek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/2058227362305158298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/2058227362305158298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2012/01/za-tyek.html' title='za tyłek'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-5716799473038216833</id><published>2012-01-24T20:07:00.000+01:00</published><updated>2012-01-24T20:07:46.255+01:00</updated><title type='text'>smok analog</title><content type='html'>Znowu mała przerwa w nadawaniu była, zjadł mnie smok analog. A tak poważnie, to czas nie leci, czas zapierdziu z zastraszającą prędkością. Były święta, był nad wyraz udany Sylwester i nieoczekiwana zmiana miejsca życia i bycia. Tak, tak przeprowadziłam się. Nie daleko, ale dosyć szybko i chaotycznie, bo lokatorzy chętni na moje poprzednie mieszkanie koniecznie chcieli się wprowadzać teraz, zaraz już. Więc nosiliśmy, nosiliśmy i jeszcze raz nosiliśmy. Pierwszy raz przyznałam, że mam za dużo rzeczy. Ogólnie rzeczy: sukienuń, sukieneczek, bluzeczek, butów, płaszczy, talerzyków, książek i innych dupereli. Wszytko absolutnie niezbędne. Jak można się spodziewać, zaraz po rozpakowaniu się na nowych salonach, szybko zmieniłam zdanie i dokupiłam kilka sukienek i butów. Trochę czasu już minęło, więc jestem zadomowiona. Teraz mam w planach parapetówkę, ale mam pewną obawę, że będzie tka fajnie, że panowie w niebieskich mundurkach też zechcą do nas dołączyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj  miałam (jak zwykle niezwykle głęboką) refleksję, że blog to jest jednak pożyteczna rzecz. Daje wiarygodny obraz wspomnień. Bo panna k. przejawia powszechną tendencję do zapominania o tym, co było złe i wspominaniu ludzi z lepszej strony. I jak kolejny raz jakiś ludź zachowuje się niefajnie, to można sobie luken-kuken i jak na dłoni widać, że chodzenie w życiu na byle jakie kompromisy jest do dupy. Taka subiektywna obiektywizacja. o.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-5716799473038216833?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/5716799473038216833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2012/01/smok-analog.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5716799473038216833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5716799473038216833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2012/01/smok-analog.html' title='smok analog'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-425449957363779167</id><published>2011-12-26T23:40:00.002+01:00</published><updated>2011-12-26T23:50:27.500+01:00</updated><title type='text'>po świętach</title><content type='html'>świąteczne varia:&lt;br /&gt;Siedzę sobie z mammitą, mama przegląda gazetę i tako oto rzecze: &lt;br /&gt;" o patrz, tabletki uspokajające w promocji"&lt;br /&gt;ja: "????"&lt;br /&gt;mammita: "no muszę kupić, tylko jeszcze nie wiem, czy dla mnie, czy dla Ciebie"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ja: "do dupy macie ten odkurzacz. kupcie sobie nowy"&lt;br /&gt;mammita: "no i co jeszcze. ciekawe po co?"&lt;br /&gt;ja: "jak byście mieli lepszy odkurzacz, to można by te psie kłaki z dywanu wyczesać"&lt;br /&gt;m.: "no, jak byśmy mieli. ale nie mamy i musimy z tym żyć."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mammita przejęła ipada i chowa się po kątach.&lt;br /&gt;ja: "co robisz?"&lt;br /&gt;mammita: "a nic..."&lt;br /&gt;ja: "strasznie zajmujące nic, mogę mojego ipada?"&lt;br /&gt;m.: "nie"&lt;br /&gt;ja: "yyy...ale jak to nie?"&lt;br /&gt;m.: "no nie, bóg kazał się dzielić"&lt;br /&gt;Później okazało się, że mama odkryła w sobie nową pasję i postanowiła zostać owocowym ninja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mammita: "ścisz tę muzykę"&lt;br /&gt;padre: "niby dlaczego?"&lt;br /&gt;m.: "bo pies się boi"&lt;br /&gt;p." to kto tu jest ważniejszy, ja czy pies?"&lt;br /&gt;m." a mogę się zastanowić".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mammita: "chcesz rybkę?"&lt;br /&gt;ja: "nie, dziękuję"&lt;br /&gt;m: " a dzieci w afryce głodują..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Padre: "Choinki nie będzie, kolęd nie będzie, nic nie będzie. pogłupiały baby."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mammita: "Widziałam w Twojej kosmetyczce nowy krem"&lt;br /&gt;ja: "jaki?"&lt;br /&gt;m.: "ostatni ratunek. a może ostatnia przysługa. sama już nie wiem".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-425449957363779167?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/425449957363779167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/12/po-swietach.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/425449957363779167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/425449957363779167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/12/po-swietach.html' title='po świętach'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-552804503853744094</id><published>2011-12-24T01:59:00.001+01:00</published><updated>2011-12-24T22:22:05.820+01:00</updated><title type='text'>merry, merry</title><content type='html'>W tym roku, zupełnie niespodziewanie i wbrew wszelkim regułom, złoże Wam świąteczne życzenia: wszystkiego wesołego, spokojnego i jakiego sobie tam jeszcze chcecie w te święta. Jak najmniej upierdliwej i wścibskiej rodzinki, twórczych rozmów przy stole (skoro już przyszło nam przy nim siedzieć), smaczncznego jedzonka (skoro i tak wszystko kręci się wokół jedzenia), Pachnącej lasem choinki (skoro musimy ją mieć w domu) i miłej atmosfery, cokolwiek to znaczy. Żeby nie było, że jestem marudną starą panną, to w tym roku przyjmuję zeszłoroczną strategię panny m. - biorę święta na wesoło, niekoniecznie śmiesznie, ale za to z uśmiechem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To że są święta ma jeden duży, niezaprzeczalny plus - za niecałe 3 dni będzie już po świętach i wszystko zacznie wracać do normalności. Skończą sie wycieczki bezmyślnie błądzących po sklepach ludzi-ząbie, obijających się o wszystko i wszystkich, skończą sie aniołki, anielice, szopki, kolędy i wszystkie dysko-błysko świąteczne "atrakcje" doprowadzające mnie do szewskiej pasji i odkrywania w sobie morderczych instynktów. Tak sobie myślę, że caly ten świąteczny énturage jest efektem działania ukrytego lobby dzieciatej części społeczeństwa, bo nie-dzieciatym wystarczyłyby 3 dodatkowe dni wolne od roboty, bez całego bożonarodzeniowego teatrzyku. Tak czy inaczej, zmierzamy do końca roku i kolejnej obowiązkowej pozycji w kalendarzu, czyli sylwestra i powszechnego społecznego obowiązku dobrej zabawy i posiadania planów na tenże wieczór, który jak dla mnie nie różni sie niczym od jakiejkolwiek weekendowej imprezy, tym bardziej, że przypada w sobotę. Tak też potraktowaliśmy tegorocznego sylwestra, zarezerwowaliśmy stolik w pubie i idziemy na hulanki i swawole.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym optymistycznym akcentem zakończe ten wpis i jescze raz po-życzę Wam merry, merry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Jest to pierwszy historyczny wpis poczyniony na ipadzie, więc wybaczcie mi błedy interpunkcyjne i literówki ale jeszcze kiepsko edytuję tekst na tym ustrojstwie. Nie zmienia to faktu, że już chodze z nim do łóżka, aż sie boję pomyśleć, co to będzie, jak znajomy mi na niego pocztę teleportuje! Fiu, fiu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-552804503853744094?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/552804503853744094/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/12/merry-merry.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/552804503853744094'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/552804503853744094'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/12/merry-merry.html' title='merry, merry'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-6727041399052387366</id><published>2011-12-20T22:08:00.000+01:00</published><updated>2011-12-20T22:08:04.989+01:00</updated><title type='text'>tyrosława</title><content type='html'>Dzisiaj jest pierwszy od kilku tygodni wieczór, kiedy nie mam czegoś do zrobienia na przedwczoraj, żadnych rażących zaległości. Cud, miód, malina, imbir i cynamon. Ostatnio odkopałam w swojej szafie prawdziwą korę cynamonową i namiętnie raczę się wieczorami herbatą z imbirem, cynamonem i miodkiem. Mniam, polecam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sumie, to nic szczególnego się nie zdarzyło ostatnimi czasy, bo tyrałam od rana do rana, a jak już widziałam światełko w tunelu, to okazywało się, że to był nadjeżdżający pociąg. Najpierw artykuł, później sprawozdanie z realizacji grantu na zylion stron, bo przecież zamiast wydać tę kasę pożytecznie, to mogłam sobie tira lodów kupić, więc musiałam się wyspowiadać w formie pisemnej. A jak już to ogarnęłam, to dostałam radosnego maila od koleżanki, że tak sobie mailowała ze znajomym dutchem i pomyśleli, że może byśmy jakiś międzynarodowy zlot hodowców motyli zorganizowali. Bo przecież lubimy pracować, prawda? Tia, lubimy tyrać aż nam się pot z czoła strumieniami leje. No. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zapomniałabym, pavulonova wigilia była i było tak fajnie, że aż sąsiad i "milicja" się do nas próbowała wprosić. I to dwa razy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz idę spać, bo przestaję panować nad zamykającymi się powiekami. Thiao!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-6727041399052387366?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/6727041399052387366/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/12/tyrosawa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6727041399052387366'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6727041399052387366'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/12/tyrosawa.html' title='tyrosława'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-291259448024897649</id><published>2011-12-17T00:56:00.000+01:00</published><updated>2011-12-17T00:56:26.462+01:00</updated><title type='text'>niemoralnie</title><content type='html'>Przy tej piosence gwałcę przycisk "replay". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="480" height="270" src="http://www.youtube.com/embed/5c2LeMytIdo?fs=1" frameborder="0" allowFullScreen=""&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-291259448024897649?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/291259448024897649/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/12/niemoralnie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/291259448024897649'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/291259448024897649'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/12/niemoralnie.html' title='niemoralnie'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/5c2LeMytIdo/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-936079128310726676</id><published>2011-12-08T23:14:00.009+01:00</published><updated>2011-12-09T12:22:47.314+01:00</updated><title type='text'>łajza ale w szpilkach</title><content type='html'>Czasy się zmieniają, ludzie się zmieniają, faceci się zmieniają, kolor włosów się zmienia, ba nawet ostatnio się okazało, że Państwo Pavuloństo się zmienia i potrafimy umówić się na wigiliowanie bez marudzenia, przekładania i wyzywania się od dzjadów. Jest jedno, co się nie zmienia - głupota panny k. aka autorki tych grafomańskich popisów. Jakiś rok temu, o tej samej porze pisałam Wam, &lt;a href="http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/pierwsze-nie-okamuj-szefa-swego.html"&gt;że pierwsze przykazanie w fabryce, to "nie okłamuj szefa swego".&lt;/a&gt; Pisałam? Pisałam. Wiłam się jak piskorz albo węgorz w potrzasku i zaklinałam się na wszystkie świętości, że więcej tak nie będzie, nigdy przenigdy, bo to była bolesna lekcja. I co? I kurka wodna, w tym roku to samo! Dokładnie:&lt;br /&gt;Szeffo: k., napiszesz artykuł? &lt;br /&gt;k.: Pewnie, na kiedy? &lt;br /&gt;Szeffo: 30 listopada. &lt;br /&gt;k.: a to spoko. &lt;br /&gt;I k. zapomina, a właściwie wypiera informację o pisaniu, bo jakoś jej nie na rękę i się na twórczość naukową nie składa. Taka karma, co zrobić. &lt;br /&gt;Z dwa tygodnie później: &lt;br /&gt;Szeffo: k., pamiętasz o artykule? &lt;br /&gt;k. Pamiętam, pamiętam, co miałabym nie pamiętać. &lt;br /&gt;Dalej proces zapominanio-wyparcia ma się wyśmienicie. &lt;br /&gt;1 grudnia, Szeffo: k. masz artykuł, minął deadline...? &lt;br /&gt;k: Eeeee...kończę, może być po weekendzie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;FUCKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKK!!!!!!!!!!!!! I siedziałam cały weekend próbując wymóżdżyć 40 000 angielskich znaków. I powiem Wam, że 40 tyś. znaków, to jest zajebiście dużo znaków, to jet dwa razy tyle, co 20 tyś. znaków. Masakra w czystej postaci, krew, pot, łzy i mój pokręcony w ósemki i supełki kręgosłup, który zaprotestował już po kilku godzinach spędzonych przy biurku. Wszystkie proszki przeciwbólowe, jakie były w domu pochłonęłam, jak dropsy, łaziłam pół godziny po moim 30 metrowym apartamencie, kręcąc się jak smród w gaciach, w poszukiwaniu voltarenu, który stał w łazience na półce, dokładnie na wysokości mojego wzroku, a jak bolało, tak bolało. Czułam się jak w jakimś cholernym obozie pracy, wszystko mnie boli, ledwo żyje i patrzeć nie mogę już na tę robotę, ale tyrać trzeba, bo taśma się przesuwa. I przelewająca czarę goryczy świadomość, że to wszystko na własne życzenie! Sadomasochizm naukowy. Voila!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale szczyt mojej życiowej łajzowatości osiągnęłam w poniedziałek. Zaczęło się nawet nieźle, bo w ramach częściowego złagodzenia sobie męki wygenerowanej przez pisanie artykułu, postanowiłam zakupić sobie piękne, czerwone szpilki. Cudowne po prostu, miękka licowana skóra, soczysty kolor, smukła szpileczka, no wprost wymarzone do sunięcia po fabrycznych korytarzach. I jak już je przyniosłam do domu, to musiałam przetestować, czy rzeczywiście mogę stać w nich przy taśmie 10h czy też nadają się tylko na bankieciki i rozbierane randki, żeby postać i ładnie powyglądać a później szybko zdjąć. Przebrałam się więc z odzieży roboczej w odzież domową, przywdziałam szpilki i testowałam na panelach. Za czas jakiś, Panna k., z bliżej nieznanych powodów, postanowiła ugotować zupę. Ogórkową. Sprawa nie jest specjalnie skomplikowana: kostka rosołowa, tarte ogórki kiszone i zupa zasadnicza się gotuje. W drugi garnek makaron (dziwny nawyk kulinarny jedzenia zupy ogórkowej z makaronem zaszczepił mi mój ex-współlokator, poza tym eliminuje to niefajną akcję obierania ziemniaków). Zupa się gotuje, makaron też. Jest szansa na sukces. Cedzak do zlewu, garnek w dłonie, ciach, wylane. I tak patrzę, patrzę, patrzę. I jedyne, co mogłam powiedzieć, to kur***. Garnki mi się pomyliły i odcedziłam do zlewu zupę zamiast makaronu. Sytuacja była na tyle dziwna, że nawet się nie zdenerwowałam, tylko stałam tam w tych czerwonych szpilach, dresiku i uwierzyć jakoś nie mogłam. Perfekcyjnej Pani Domu, to jednak ze mnie nie będzie, nijak. No ale podobno, mężczyźni, którzy uważają, że miejsce kobiety jest w kuchni, najprawdopodobniej, nie wiedzą co z nią zrobić w sypialni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-936079128310726676?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/936079128310726676/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/12/changes.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/936079128310726676'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/936079128310726676'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/12/changes.html' title='łajza ale w szpilkach'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-5937728802323086759</id><published>2011-11-27T22:15:00.002+01:00</published><updated>2011-11-27T23:33:44.892+01:00</updated><title type='text'>platynowa perła</title><content type='html'>Pierwsza część postu nie będzie dla prawdziwych facetów, bo oni podobno znają tylko trzy kolory: fajny, pedalski i chujowy, a tutaj potrzeba wizualizacji kolorystycznej na wyższym poziomie wtajemniczenia. Wyobraźcie sobie dwa kolory: platynę i perłę. A teraz mix platyny z perłą. Przy założeniu, że kolor bazowy to jasny blond, jak myślicie, jaki kolor powstaje po nałożeniu owego mixu platyny z perłą na wspomniany blond? Platynowy blond? Perłowy blond? Fiolet? Siwy? Zielony? Sino-papuziasty w różowe ciapy? Nie, kur....de blaszka, no brąz, jak w mordę strzelił. I ten kolor ma się tak do perłowo-platynowego, jak ja do chińskiego aktywisty ludowego. A panna M. mówiła, że szampan z wanilią byłby lepszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakby tego było mało, to leje deszcz, który zapewne nad ranem postanowi zamarznąć i jutro, do zamiejscowej fabryki, na gościnne występy posunę bobslejem, albo przywdzieję peugeotowi łyżwy na koła, do tego kablówka-prowajder zastrajkował i  desperatek dzisiaj nie będzie. A to nie jest dobrze, absolutnie. Co prawda, tak czy siak, miałam zamiar opierd...tzn. przeprowadzić rozmowę wychowawczą z naszą młoda polską inteligencją w zamiejscowej fabryce, ale dzisiejszy zbieg katastrofookoliczności może nieco zradykalizować moje środki wychowawczo-dydaktyczne. Poniedziałki są gównianymi dniami, ale żeby niedziela? To już znęcanie się nad robotnikami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. pooglądałam sobie mojego ulubionego seryjnego mordercę na noc, teraz tylko czekać na kolorowe sny. Ciekawe, kto kogo wykończy tym razem i czy krew będzie lała się po ścianach, bo ostatnio, na przykład, śniło mi się, że zorganizowałam bankiet na dachu stacji benzynowej i wysadziłam w powietrze wszystkich gości, uprzednio ewakuując się kanałem wentylacyjnym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-5937728802323086759?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/5937728802323086759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/11/mix-pery-z-platyna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5937728802323086759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5937728802323086759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/11/mix-pery-z-platyna.html' title='platynowa perła'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3166003904551806956</id><published>2011-11-23T23:51:00.002+01:00</published><updated>2011-11-23T23:53:55.564+01:00</updated><title type='text'>inspiracja</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ff5eebiYXgQ/Ts15GXguGDI/AAAAAAAAAOw/kVVhLtFjE_Q/s1600/przyszli%2Bniedoszli.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-ff5eebiYXgQ/Ts15GXguGDI/AAAAAAAAAOw/kVVhLtFjE_Q/s400/przyszli%2Bniedoszli.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jakby dodać jeszcze kieliszek wina, to wypisz wymaluj sama panna k.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3166003904551806956?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3166003904551806956/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/11/jakby-dodac-jeszcze-kieliszek-wina-to.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3166003904551806956'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3166003904551806956'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/11/jakby-dodac-jeszcze-kieliszek-wina-to.html' title='inspiracja'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ff5eebiYXgQ/Ts15GXguGDI/AAAAAAAAAOw/kVVhLtFjE_Q/s72-c/przyszli%2Bniedoszli.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3213943667314989347</id><published>2011-11-14T23:19:00.000+01:00</published><updated>2011-11-14T23:19:04.930+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Kto powiedział, że post musi mieć tytuł? No kto? Właśnie i dlatego dzisiaj tytułu nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faktycznie, nie taki poniedziałek zły, jak go w weekend malują, trochę przesadziłam z moim złorzeczeniem, nawet ze strażniczką miejską nie musiałam się wykłócać, mimo że nadal uważam, że oczywiście to ja miałam rację. I szczęście owej strażniczki, że mi mandatu wlepić nie chciała, co nie zmienia faktu, że na pouczenie też nie zasłużyłam. Nie stałam w żadnej bramie i basta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A rano, bladym świtem, kiedy, wlokłam moje zwłoki na parking, żeby teleportować się do grudziądza odkryłam, że u nas w mieście, to jednak szlachetni i praworządni ludzie mieszkają - samochód 3 dni stał otwarty i wyobraźcie sobie, że radio jest, nawigacja jest, nawet wino i czekolada nietknięte. No wiara w ludzi mi wraca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Z cyklu zasłyszane na korytarzu, o kandydacie na męża: "Ja wiem czego chce. Najlepszy byłby George Cloney. Ale wyższy. I Żyd."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3213943667314989347?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3213943667314989347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/11/kto-powiedzia-ze-post-musi-miec-tytu-no.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3213943667314989347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3213943667314989347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/11/kto-powiedzia-ze-post-musi-miec-tytu-no.html' title=''/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-496811911475024931</id><published>2011-11-14T00:38:00.002+01:00</published><updated>2011-11-14T00:55:46.503+01:00</updated><title type='text'>ichy-meryzie</title><content type='html'>Jeśli stopień pokręcenia snów jest wprost proporcjonalny do stopnia pokręcenia psychofizycznego na jawie, to niedługo dostanę, gołębiem pocztowym, skierowanie na leczenie zamknięte. Dzisiaj śniło mi się, że koleżanka chciała mnie zamąż-wyswatać z jakimś chińczykiem, który potrzebował żony polki, tylko żeby go z powrotem do Chin nie wyeksportowali. I chciał mi za to 100 tyś. zaoferować! Wahałam się, wahałam, aż w końcu owa koleżanka sama się za niego wydała i prosiła, żebym nie mówiła jej chłopakowi, bo może się nie domyśli. Ja po czasie nawet jakby żałowałam, bo 100 tysiaków poszło się gonić, w sumie za nic, ale na szczęście okazało się, że ten chińczyk miał brata bliźniaka, który był koreańczykiem, który też potrzebował żono-wizy i czekając na mnie zasnął w urzędzie imigracyjnym na lotnisku. Co było dalej nie wiem, bo na szczęście się obudziłam. &lt;br /&gt;Może to brak planowanego resetu systemu rzucił mi się na złącza? Zawsze lepiej tłumaczyć sobie, że to powód a nie że kompletnie sfixowałam. A może na to zwolnienie dają? hmmm... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mała dygresja, nie związana z tematem mi się nasunęła - otóż wieść gminna niesie, że działy IT, to zwykle najbardziej ekscentryczne braki w fabrycznym kołchozie i moja ostania wizyta w naszym fabrycznym IT tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Cale zdarzenie tak bardzo ocierało się o granice absurdu i abstrakcji z lekką nutą sarkazmu, że nawet nie spróbuję tego odtworzyć. Anyway...informatycy to jednak dziwny naród. Szczególnie w fabrycznym stadzie. Tak mi się przypomniało apropos resetu ze znajomym laptoko-lekarzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, to mam coroczną, cykliczną, listopadową niemoc twórczą i po prostu nic nie mogę, czasami nawet i chcę, ale za nic nie mogę. Straż miejska za to może, w ten weekend postanowiła zażądać ode mnie wyjaśnień w sprawie utrudniania wyjazdu z bramy, która jest dokładnie po drugiej stronie ulicy niż mój samochód! Wtf ja się zapytowuje??? A jutro poniedziałek, aż strach się bać, co mnie czeka, biorąc pod uwagę roboczo-wycieczkę do grudziądza i wizytę w wyżej wspomnianej straży wiejskiej. Na wszelki wypadek zrobię się jutro na sierotę bożą, takim wymiar sprawiedliwości łatwiej odpuszcza, bo zawsze chętniej pomagamy tym, co mają gorzej niż my. A Ci, co mają lepiej niech się męczą/płacą, a co. Należy im się.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-496811911475024931?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/496811911475024931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/11/ichy-meryzie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/496811911475024931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/496811911475024931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/11/ichy-meryzie.html' title='ichy-meryzie'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-6211918845429360890</id><published>2011-11-12T21:28:00.000+01:00</published><updated>2011-11-12T21:28:19.331+01:00</updated><title type='text'>***</title><content type='html'>Są takie dni, kiedy od czekolady i wina się nie ucieknie. No można bronić się rękoma i nogami, zapierać się, jak żaba błota, barykadować w pokoju, łazience, gdziekolwiek, ale czekolada i wino tak, czy siak człowieka dopadną. I w takie dni nie warto się właściwie bronić, bo szkoda czasu i nerwów. Sprawdzić domowe zasoby i w zależności od wyniku kontroli: 1)bezzwłocznie przystąpić do konsumpcji, 2)udać się do najbliższego sklepu, zanabyć co trzeba, po czym niezwłocznie przejść do punktu 1). I niech słowo ciałem się stanie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-6211918845429360890?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/6211918845429360890/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/11/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6211918845429360890'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6211918845429360890'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/11/blog-post.html' title='***'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-6137458973580199170</id><published>2011-11-08T02:25:00.003+01:00</published><updated>2011-11-08T12:17:11.507+01:00</updated><title type='text'>czechosłowacja</title><content type='html'>Powróciłam z czeskiego zesłania roboczego i do końca listopada nie wybieram się dalej niż 200 km od Torunia. Mowy nie ma. Podróże kształcą, ale bez przesadyzmu. W sumie w pepiczkowie było hmmm... zabawnie. Niewątpliwym plusem był apartament w hotelu ze 2 razy większy niż moje mieszkanie i szampan na śniadanie. Do takich standardów to ja bym się mogła przyzwyczaić. Poza tym, to jak to na delegacjach było dużo jedzenia i picia, small talków, obietnic współpracy, uścisków dłoni, giftów, wymiany wizytówek, jedzenia i picia i znowu jedzenia i picia. Ja powinnam do diety na delegacji dostawać dodatek za pracę w szkodliwych warunkach i kartę na fitness. Absolutnym hitem było 45 minutowe spotkanie, podczas którego sekretarka podała kawę, zimne napoje, wino, ciasto, deskę serów i wędliny. 45 minut! To samo spotkanie było wyjątkowe pod każdym względem, bo ja nie mówię po czesku, dziekan ichniejszgo wydziału nie mówił ani po angielsku ani po polsku. Tośmy se pogadali, że ho ho. Poza tym, to czechy zapamiętam, jako kraj bardzo niepoprawny politycznie - tam wszystko reklamuje się na tzw. "gołą babę". Półnagie panie wyglądają z każdego bilbordu i nieistotne, czy jest to gładź szpachlowa, jeansy czy sok pomarańczowy, goła baba być musi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jak już wróciłam, to rzeczywistość musiała brutalnie zdzielić mnie po twarzyczce. W nocy wypier**się o segregator zostawiony, przeze mnie samą, na podłodze, przed zderzeniem z podłogą lotem koszącym przewróciłam stojak z kolczykami, które będę pewnie jeszcze przez miesiąc kompletować. Ale nic, wstaję rano, mamy poniedziałek, plan miałam taki, ze zabiję go uśmiechem i dobrym samopoczuciem. I się tak szczerzę się od samego rana, idę na parking i jedyne, co mogę wydobyć z mojej młodej piersi, to "kur***", znowu jakiś matoł urwał mi lusterko, fuck, fuck, fuck. W ciągu 1,5 roku, to jest 3 urwane mi na parkingu lusterko! Ale nic, taśma izolacyjna w ruch i reperuję, bo jakoś trzeba do roboty dojechać. I co? I mi kawałek plastiku z siłą młotka łamie paznokieć, że aż krew się leje po szybie. Fuuuuuuck! Tyrając w fabryce doszłam do wniosku, że muszę jakoś się odstresować a wiadomo "stay calm and go shopping". To popełzłam do świątyni konsumpcji i zanabyłam sobie nową elektro-zabaweczkę, zaniosłam do domu i co? I etui za małe, karta sim powinna być kartą micro sim, żeby pasowało i ogólnie jakoś tak mało fajerwerków. Ja się spodziewałam cudów na kiju, a tu szara rzeczywistość. Chyba będę musiała to porządnie zapić, dobrze, że umówiłam się ze znajomym laptoko-lekarzem na małe kacobranie w tym tygodniu, to jest nadzieja na reset systemu. Reset, reset, reset, reseeettttt!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Tekst tygodnia - facet to nie czechosłowacja, nie może się podzielić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-6137458973580199170?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/6137458973580199170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/11/czechosowacja.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6137458973580199170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6137458973580199170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/11/czechosowacja.html' title='czechosłowacja'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-1034302208632245455</id><published>2011-10-28T21:04:00.001+02:00</published><updated>2011-11-01T16:10:32.417+01:00</updated><title type='text'>tonight's the night. and it's going to happen again, and again. it has to happen. nice night.</title><content type='html'>Się delegacjuje, to trzeba teraz zapierdzielać, jak króliczek duracela na podwójnym dopingu. Tyram w fabryce, jakby mi tu na akord płacili, albo na godziny, no w każdym razie na etatową pensję, to nie wygląda. Nie, to że się skarżę, w sumie w robocie jest nad wyraz dobrze, wreszcie czuję się doceniona i moja satysfakcja robotnicza szybuje pod niebosa, ale czuje, że nieuchronnie i systematycznie przybliżam się do punktu "ogólnego nieogarniania roboczej rzeczywistości" i zauważyłam, że im bardziej o tym myślę, tym bardziej się spinam, a im bardziej się spinam tym bardziej mi nie wychodzi tak, jak bym chciała. Zatem "niech się dzieje wola nieba", pakuje walizkę i śmigam do Pepiczkowa na konferencję. A później znowu będę siedziała w fabryce od rana do nocy, a co tam. Btw, czy ja już wspominałam, że niedaleko pada jabłko od jabłoni, nawet w świecie laptoków? Laptok Leo od jakiegoś czasu nie domaga, więc siedzi w areszcie domowym, żeby się nie stresował. Ale laptok Leo Dżunior też chyba kiepsko znosi moje podróżniczo-delegacyjne zamiłowania. Otóż Leo Dżunior we Francji odmówił połączenia z netem, lampka zgasła i po ptokach, koniec odbioru. Na szczęście znajomy laptoko-lekarz uzdrowił Leo Dżuniora przeszczepem karty sieciowej a mi przywrócił kontakt ze światem w czasie służbowych wojaży. I tak korzystając z nowej części ciała Leo Dżuniora ściągnęłam sobie w robocie nowe odcinki mojego ulubionego seryjnego mordercy. I wniosek jest jeden - Dexter na noc = koszmary na noc. Dżizas krajst, śniło mi się, że Dexter ze wspólnikami (!!!!) chcą wyrżnąć pół mojego liceum, w którym nie wiadomo skąd oczywiście się wzięłam. Później ustawiał jakieś pułapki, które ścinały głowy wszystkim delikwentom, którzy chcieli uciec jakimkolwiek wyjściem, krew się lała strumieniami, trup padał gęsto, no masakra. Na szczęście resztę detali tego grupowego mordu wyrzuciłam ze świadomości, ale pamiętam, że miło nie było. Co to serial może w mózgu nawyprawiać. Niebywałe. Doprawdy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-1034302208632245455?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/1034302208632245455/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/10/tonights-night-and-its-going-to-happen.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1034302208632245455'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1034302208632245455'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/10/tonights-night-and-its-going-to-happen.html' title='tonight&apos;s the night. and it&apos;s going to happen again, and again. it has to happen. nice night.'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3513068050106532802</id><published>2011-10-23T23:58:00.000+02:00</published><updated>2011-10-23T23:58:03.740+02:00</updated><title type='text'>voulez vouz cointreau avec moi ce soir?</title><content type='html'>Cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie? W zasadzie, co było, we Francji się było. I dlatego też taka cisza mako-siewna na blogu zapanowała. Koncentrowałam się na przeżywaniu życia, a nie na pisaniu o życiu. o.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym Wam napisać i opisać, jak było, co było, kiedy i z kim. Ale ten tydzień w Angers, to gatunek zjawisk, których nie sposób wyrazić słowami. Można tylko podsumować w krótkich inżynierskich słowach: cudownie! Jestem zauroczona Francją i nawet zastanawiam się nad rewizją mojego emocjonalnego związku z NL na rzecz FR. Aż tak. Bo jak nie polubić miejsca, w którym pod koniec października jest 25 stopni C, świeci słońce, kwitną kwiaty a mimo to jednak czuć, że mamy jesień, jest doskonałe jedzenie, ludzie się mili i ładni, wino leje się od lunchu do pierwszych promieni słońca, miasto jest czyste a towarzystwo doskonałe? Otóż to. Poniżej kilka zdjęć z moich francuskich wojaży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-eY7IfrxpPcw/TqSCwohufPI/AAAAAAAAALE/SBm5I_9z0Ls/s1600/Angers1%2B095.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="134" src="http://3.bp.blogspot.com/-eY7IfrxpPcw/TqSCwohufPI/AAAAAAAAALE/SBm5I_9z0Ls/s200/Angers1%2B095.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jedzonko, czyli to, co tygryski lubią najbardziej&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-m2IkVKj5GDw/TqSJuD3ERDI/AAAAAAAAALc/u35s7fM0Q1I/s1600/20111017052.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="150" width="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-m2IkVKj5GDw/TqSJuD3ERDI/AAAAAAAAALc/u35s7fM0Q1I/s200/20111017052.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-gjZvgrTmZNo/TqSJ5upS3DI/AAAAAAAAALo/tNkKX3PcO5s/s1600/20111018053.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="150" width="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-gjZvgrTmZNo/TqSJ5upS3DI/AAAAAAAAALo/tNkKX3PcO5s/s200/20111018053.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-VjDiQE74JKI/TqSD16fDugI/AAAAAAAAALQ/nmlqjEyPymc/s1600/Angers1%2B118.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="134" src="http://1.bp.blogspot.com/-VjDiQE74JKI/TqSD16fDugI/AAAAAAAAALQ/nmlqjEyPymc/s200/Angers1%2B118.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Veni, vidi, vici, zamek w angers zdobyty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-NYTu76jahCM/TqSLE7e7-QI/AAAAAAAAAMM/s7q6feN2oOg/s1600/ulice.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-NYTu76jahCM/TqSLE7e7-QI/AAAAAAAAAMM/s7q6feN2oOg/s200/ulice.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;ulice i uliczki&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-GHdRMg-mMEg/TqSLO-91tEI/AAAAAAAAAMY/jb1jEG1Sur0/s1600/2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-GHdRMg-mMEg/TqSLO-91tEI/AAAAAAAAAMY/jb1jEG1Sur0/s200/2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-y5sd5GF1HQQ/TqSLU-TopmI/AAAAAAAAAMk/UynWIR_jAxM/s1600/3.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-y5sd5GF1HQQ/TqSLU-TopmI/AAAAAAAAAMk/UynWIR_jAxM/s200/3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Gu2ezNUmfjc/TqSLcC97juI/AAAAAAAAAMw/oF1Lbdt7xy4/s1600/4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-Gu2ezNUmfjc/TqSLcC97juI/AAAAAAAAAMw/oF1Lbdt7xy4/s200/4.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Ml8TfzqsJJU/TqSLkbvKeuI/AAAAAAAAAM8/r9T5RsNJOHo/s1600/5.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-Ml8TfzqsJJU/TqSLkbvKeuI/AAAAAAAAAM8/r9T5RsNJOHo/s200/5.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-a6punguryDY/TqSLsZSNBUI/AAAAAAAAANI/tXiaLDr9mjQ/s1600/praca.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="130" width="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-a6punguryDY/TqSLsZSNBUI/AAAAAAAAANI/tXiaLDr9mjQ/s200/praca.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;praca wre!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-sJ8nRtEQLfc/TqSL3RMSztI/AAAAAAAAANU/nW1Gt05YhFY/s1600/czoko.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-sJ8nRtEQLfc/TqSL3RMSztI/AAAAAAAAANU/nW1Gt05YhFY/s200/czoko.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;czeko, czeko, czzeekkoladaaaaaa, duużo czekolady&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Zapomniałabym, że w angers tapestry było, czyli gobeliny i apokalipsa. U nas dzieci straszą, że przyjdzie pan i je zabierze a tam, to chyba, że mamusia albo tatuś zabiorą Cię na zwiedzanie gobelinów, jak niegrzeczna będziesz. Makabrycznie są zakręceni na punkcie tych swoich dywanów na ścianach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3513068050106532802?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3513068050106532802/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/10/voulez-vouz-cointreau-avec-moi-ce-soir.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3513068050106532802'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3513068050106532802'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/10/voulez-vouz-cointreau-avec-moi-ce-soir.html' title='voulez vouz cointreau avec moi ce soir?'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-eY7IfrxpPcw/TqSCwohufPI/AAAAAAAAALE/SBm5I_9z0Ls/s72-c/Angers1%2B095.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-4173179093277450447</id><published>2011-10-03T00:05:00.004+02:00</published><updated>2011-10-03T00:12:17.838+02:00</updated><title type='text'>życiowe mądrości panny k.</title><content type='html'>Chyba odkryłam klucz do zadowolenia, w każdym razie na mnie działa. Tak to się już składa, że życie przeplata: trochę zimy, trochę lata, raz się udaje a innym razem już niezupełnie. I człowiek siedzi i się tak zastanawia, a gdybym zrobiła inaczej, to może teraz byłabym szczęśliwsza? bogatsza? piękniejsza? mądrzejsza? A dlaczego nie ja tylko ona i dlaczego on mnie nie chciał? Może ja go kochałam? Może ta decyzja nie była najtrafniejsza? A dlaczego ja nie dostałam awansu? i podwyżki? może trzeba było się bardziej starać? a może mniej stawiać? może trzeba było wtopić się w tłum i zlać z szarą masą? Może powinnam była zmienić pracę? A może trzeba było zostać daleko stąd? Może to, a może jeszcze tamto. I co nam z tego wszystkiego? No nic, zajebiście wielkie NIC. I im bardziej się człowiek w to nic pogrąża, tym bardziej staje się nieszczęśliwy. I tutaj moja złota myśl - przeszłości nie ma, jest tylko przyszłość i teraźniejszość. I trzeba wbijać to sobie do łba, aż do skutku. I od razu wszystko staje się prostsze i jaśniejsze. Im szybciej to zrozumiemy, tym łatwiej przyjdzie zrezygnować nam z tego kim byliśmy na rzecz tego kim będziemy. I tak właśnie doszłam do porządku i względnego zadowolenia w życiu. Koniec życiowych mądrości. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Cyfrówka śmiga, aż miło.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-4173179093277450447?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/4173179093277450447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/10/zyciowe-madrosci.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4173179093277450447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4173179093277450447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/10/zyciowe-madrosci.html' title='życiowe mądrości panny k.'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-7842796466622633094</id><published>2011-09-27T19:35:00.000+02:00</published><updated>2011-09-27T19:35:22.052+02:00</updated><title type='text'>interwencja</title><content type='html'>Zadzwoniłam, oczywiście, że zadzwoniłam do pomocy technicznej, chyba niczego innego się nie spodziewaliście. I to 3 razy zdzwoniłam! Pierwsze podejście: chciałabym zgłosić usterkę tv cyfrowej, mówię, co się dzieje, chce jakąś fachową pomoc techniczną zamówić, a pan mi tutaj, ze hola hola, najpierw to on zaocznie diagnozował będzie. Taka zaoczna medycyna. Włączyć, wyłączyć, odczekać, włączyć i będzie git. Czyli zresetować? Ale resetowanie potrwa z 5 minut, a ja 5 minut nie mam, bo do roboty lecę, jak to pomoże, to zrobię to po robocie. Wróciłam, robię, co trzeba i jak się można domyślać nijak nie działa. Jeszcze spokojnie dzwonię kolejny raz: mówię to samo, a jakiś koleś obrażony na świat za to, że musi tam pracować, każe mi kabel koncentryczny sprawdzić! Wtf, jaki kabel? Jeszcze bardziej obrażony pan cedzi rzez zęby, że koncentryczny. Zatem, gdzie mam go szukać, bo ja tu widzę z 5 kabli. Biały. 3 z 5 kabi są białe, nadal nie wiem który to koncentryczny. A ten dziad mi wytłumaczyć nie chce, Kaszpirowski od dekoderów się znalazł cholera jasna. Ja szukam kabla, a ten mi się rozłączył pajac jeden! To dzwonię 3 raz i jak panu wymownie wytłumaczyłam, co o tym wszystkim myślę, to zaraz mi techników na interwencję umówił, nawet nie próbował telepatycznie naprawiać dekodera. Ornung mus sein! Czy jakoś tak.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-7842796466622633094?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/7842796466622633094/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/interwencja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7842796466622633094'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7842796466622633094'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/interwencja.html' title='interwencja'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3949769848271270398</id><published>2011-09-25T22:54:00.001+02:00</published><updated>2011-09-25T23:50:11.310+02:00</updated><title type='text'>cyfrowa zagadka</title><content type='html'>Nigdy nie byłam geniuszem w sprawach technicznych ale dekoder telewizji cyfrowej kompletnie mnie dzisiaj wystrychnął na dudka. A w sumie to albo dekoder albo monter. Jak sobie zamawiałam ten wynalazek pani z infolinii (ta od pakietu sport, film i kids) mówiła, że monter przyjdzie, wszystko ustawi, wszystko pokaże, pięknie, ładnie, cud, miód, malina, mój wysiłek ograniczy się do zmieniania kanałów. No ok. Monter przyszedł, coś zakombinował, powiedział,że wszystko ustawił ale mi nie pokaże, jak to działa, bo nie ma baterii do pilota! No kurde blaszka, a ktoś mi mówił, że ja mam baterie kupić, bo inaczej z demonstracji nici? He? No kurde jego mać nie mówił. No ale dobra, zupełnie głupia nie jestem z instrukcji wyczytam co tam trzeba. Pytam rzeczonego montera, gdzież jest instrukcja? A on mi, że u niego w samochodzie! No fuck, jak to w samochodzie, co ja wróżka czy jasnowidz jestem, a on że dekoder jest mi wypożyczony na czas zawarcia umowy i instrukcja się nie należy. O dżizas i że niby jak ja mam to ogarnąć. On, że spoko, don't stress mam włączyć i później to będzie perpetum mobile. Kanał plus, kanał minus, głośniej, ciszej, łatwizna. Wyjechałam na weekend, kupiłam baterie do pilota. I co? I nic! Dupa, dupa, wielka czarna cyfrowa dupa! Na większości kanałów jest wielka ciemność albo obraz tnie się, jak kiepsko zbuforowany film on-line. FUCK. Zna się ktoś na dekoderach cyfrowej tv? Bo jak nie, to się wykończę nerwowo tutaj. I jeszcze maliny na nowej pościeli. O matko bosko elektryczno, jesień przyszła na bank.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3949769848271270398?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3949769848271270398/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/cyfrozagadka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3949769848271270398'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3949769848271270398'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/cyfrozagadka.html' title='cyfrowa zagadka'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-8814112233570126550</id><published>2011-09-22T00:30:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T00:30:23.962+02:00</updated><title type='text'>i tyle mam do powiedzenia</title><content type='html'>&lt;iframe width="459" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/Wbkswg1J_3g?fs=1" frameborder="0" allowFullScreen=""&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-8814112233570126550?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/8814112233570126550/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/i-tyle-mam-do-powiedzenia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/8814112233570126550'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/8814112233570126550'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/i-tyle-mam-do-powiedzenia.html' title='i tyle mam do powiedzenia'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/Wbkswg1J_3g/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-621892623302316691</id><published>2011-09-14T20:28:00.001+02:00</published><updated>2011-09-14T23:18:31.409+02:00</updated><title type='text'>rozmowy kontrolowane</title><content type='html'>Powoli zaraza odchodzi w zapomnienie, oby polazła daleko i nie zawracała z drogi, bo nie mam zamiaru znowu chorować. Tfu tfu! Wypełzłam dzisiaj nawet do apteki ale po jakichś 15 minutach taka jakaś niewyraźno-nijaka się czułam i zaległam w wyrku. Czas zdrowieć i do  roboty wracać, bo od tego oglądania telewizji, to mi się mózg rozmiękcza zupełnie. Wczoraj w nocy, na ten przykład, przerzucałam sobie kanały i trafiłam na jakąś wróżkę, która akurat odkryła nowe znaczenie słowa "magister". Otóż wg rzeczonej, oświeconej blaskiem gwiazd, niewiasty, magister, to mag + ster czyli (jak sama nazwa mówi) osoba posiadająca wiedzę tajemną (mag), wskazująca drogę innym (ster), ponoć w średniowieczu tak było. A ja naiwna myślałam, że to słowo z łaciny pochodzi! Człowiek, to jednak uczy się przez całe życie. I gdyby nie kablówka, to prawdopodobnie ta drogocenna wiedza objawiona mogłaby nigdy do mnie nie dotrzeć. No a przynajmniej ze sporym opóźnieniem. Btw dzisiaj jakaś kolejna miła Pani, tym razem z  z call center, wcisnęła mi przedłużenie umowy na kablówkę i telewizję cyfrową. 100 kanałów, pakiet kids, pakiet sport, pakiet film nawet, ho ho ho! I to wszystko oczywiście w mega przystępno-promocyjnej cenie, do której należy tylko doliczyć koszt używania tego, śmego i owego. Jak za darmo prawie. Mówię Pani, że ja to nawet nie wiem, czy u mnie 100 kanałów  TV przełknie, żeby bidny odbiornik nie pękł z nadmiaru dobrobytu, poza tym, to ani kids ani sport nie są mi absolutnie do niczego potrzebne. Na to słyszę, że niezbadane są wyroki losu, może za kilka miesięcy i kids i sport się przyda. Ręce i biust mi opadły, nawet oburzyć się nie mogłam. Zamówiłam te 100 kanałów z pakietami i chyba będę musiała teraz na ścianie sobie ściągę przykleić, żeby nie zgłupieć z nadmiaru możliwości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-621892623302316691?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/621892623302316691/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/rozmowy-kontrolowane.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/621892623302316691'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/621892623302316691'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/rozmowy-kontrolowane.html' title='rozmowy kontrolowane'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3096928227222978078</id><published>2011-09-14T00:20:00.001+02:00</published><updated>2011-09-14T00:21:19.649+02:00</updated><title type='text'>zabawy z wujkiem googlem</title><content type='html'>1) Go to Google,and type 'Google Gravity'.&lt;br /&gt;2) Click on the 1st result that appears i.e. Google Gravity&lt;br /&gt;3) Wait 2 seconds. Something cool will happen!&lt;br /&gt;4) Play with it for a while.&lt;br /&gt;5) Then write any word in the Google search bar and press Enter.&lt;br /&gt;6) Wait and see. Something even cooler will happen. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to się znudzi, a masz ochotę się uśmiechnąć, to: &lt;br /&gt;1) włącz tłumacza Google, &lt;br /&gt;2) wpisz Krzysztof Krawczyk,&lt;br /&gt;3) przetłumacz z polisz na inglisz,&lt;br /&gt;4) enjoy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie na chorobowym robią różne rzeczy... :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3096928227222978078?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3096928227222978078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/zabawy-z-googlem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3096928227222978078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3096928227222978078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/zabawy-z-googlem.html' title='zabawy z wujkiem googlem'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3845060519492008596</id><published>2011-09-13T01:46:00.007+02:00</published><updated>2011-09-13T03:53:07.574+02:00</updated><title type='text'>zarazo-update</title><content type='html'>Jest jeden pożytek z tej zarazy w moim domu, wreszcie mogę sobie do woli czysto-krwisty serial o wampirach oglądać do woli. Albo inaczej, do woli, jak mi limit transferu pozwoli. Pewien znajomy kiedyś przechwalał się, że ma ściągnięty nowy sezon wampiriady, że przyniesie, że to, że tamto, cuda wianki normalnie. A jak przyszło, co do czego, to się na mnie i moją prośbę wypiął 4 literami :P Musiałam trochę jadu upuścić i sobie ulżyć, bo mi brutalnie przerwano film w samym środku odcinka i akcji. Że niby mam teraz czekać 72 minuty, żeby zobaczyć, co zrobi Eric z Sookie. Chamstwo z prostactwem. o.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3845060519492008596?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3845060519492008596/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/zarazo-update.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3845060519492008596'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3845060519492008596'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/zarazo-update.html' title='zarazo-update'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-1036087410542348638</id><published>2011-09-12T18:32:00.002+02:00</published><updated>2011-09-13T01:46:30.276+02:00</updated><title type='text'>zraza</title><content type='html'>A jeszcze niedawno moja koleżanka z fabryki mówiła.: "a Ty (w sensie ja) to w tym roku się przeciw grypie zaszczep, a nie chorujesz od września do kwietnia". I masz babo placek, zanim ja zdążyłam zacząć rozważać możliwość szczepienia, to sezon chorobowy zapukał do moich drzwi.Ja to jakbym co roku do przedszkola szła i co roku do 3-latków, bo chyba tylko one tyle chorują. I to nie żadna tam grypa, to byłoby zbyt proste. Zapalenie oskrzeli wespół zespół z zapaleniem krtani, na bogato. Lekarz orzekł, że najprawdopodobniej będę żyła, ale co to kurna za życie?! Czuje się jak moje własne zwłoki, wszystko mnie boli, z nosa leci mi jak z miejskiego hydrantu, moje ostrzela wyrywają się z korzeniami przy każdym oddechu, żołądek odmawia współpracy z tymi wszystkim torbami leków, na dodatek straciłam głos i nawet ponarzekać nie mogę. Apokalipsa. Zaraza.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, to zanim przeszłam w stan agonalny, to wpadłam na pomysł gruntownego  ogarnięcia chaty. I tak ogarniałam z 4 godziny, zmachałam się jak koń w czasie westernu, lakier z paznokci pościerany a ledwo co widać, że ja tam hektolitry potu wylałam. A najgorsze jest to, że za chwilę, w wyniku normalnego funkcjonowania, będzie burdello bum bum, albo bunga bunga, jak kto woli. Kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że ja to się na panią domu nie nadaje. Po tej całej akcji "względny błysk" miałam siłę tylko zalogować się do czystej wanny na długie taplanie nóżką w kąpieli z pianką, muzyką, książką i  świętym podhalańskim spokojem przede wszystkim. Nie, no dobra, zagalopowałam się z tymi wykluczeniami, przyznaję, że towarzystwo płci męskiej bym zniosła, rzekłabym nawet, że byłoby ono całkiem wskazane, taki samiec przydałby się do umycia pleców albo wymasowania zmęczonych stópek. No ale gdybym miała po tyrce na mopie jeszcze zrobić kolację i zająć się jakimś niepełnoletnim stworzeniem, które najprawdopodobniej zdążyłoby zrobić bałagan zanim się obejrzę, to chyba bym wykorkowała. Duży szacun dla matek polek, co to są żonami mężom, matkami dzieciom i jeszcze etatowymi robotnikami fabrycznymi. Zajęcia z przygotowania do życia w rodzinie, to powinno jakieś solidne fitness być albo siłownia a nie jakieś tam pier..olenie kotka przy pomocy młotka o wzniosłości instytucji małżeństwa i podstawowej komórki społecznej zwanej rodziną. Może złożę wniosek do men'u o zmianę programu by zamiast tego wprowadzić 2 tygodniowy survival albo obozy kondycyjne wprowadzić. Obowiązkowo rzecz jasna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-1036087410542348638?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/1036087410542348638/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/zraza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1036087410542348638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1036087410542348638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/zraza.html' title='zraza'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-7095113214693331171</id><published>2011-09-05T20:58:00.003+02:00</published><updated>2011-09-06T23:24:18.008+02:00</updated><title type='text'>problem krytyczny</title><content type='html'>Ale pikna burza idzie, jak pier..dyknie, to wszyscy będziemy na baczność w dwuszeregu z wrażenia stali. Mój laptok zachowuje się dosyć podejrzanie. Dzisiaj sam usunął mi profile, kontakty, avatara, no wszystko z gg. Teraz informuje mnie, że ma krytyczny problem i w ciągu minuty zrobi reset. W sumie uprzejmie z jego strony, bo mógłby nie uprzedzić. Obawiam się jednak, że laptoko-lekarz ostatnio postawił złą diagnozę i pacjentowi niestety coś dolega. Oby nic poważnego. A laptok-Leo to cwaniak pierwsza liga, wie że laptoko-lekarza szybko nie zobaczy, to sobie pozwala na takie wybryki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. W mojej kuchni jest ćma wielkości bociana, gdybym nie pisała kilka dni, to znaczy, że mnie zżarła. Możecie przyjść szukać moich zwłok zmasakrowanych przez zmutowaną ćmę giganta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-7095113214693331171?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/7095113214693331171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/problem-krytyczny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7095113214693331171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7095113214693331171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/problem-krytyczny.html' title='problem krytyczny'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-427027946728097695</id><published>2011-09-04T20:47:00.002+02:00</published><updated>2011-09-04T21:00:02.664+02:00</updated><title type='text'>owcza przygoda z ptakiem nakręcaczem</title><content type='html'>Miniony tydzień trudno opisać w jednym poście, trudno go w ogóle opisać słowami, bo to trzeba przeżyć i w tym uczestniczyć, żeby zrozumieć. Była północ w Paryżu, była przygoda z owcą i ptak nakręcacz, był maraton księgarniowy, przyśpieszone imieniny, nokaut u optyka i mc-night, była kuzynka szanowna, szerzej znana, jako Madziorex i jej kot - Puchosława, która zachowuje się jak wściekła anakonda, a wygląda, jak wściekła anakonda, która połknęła jelenia i trawi, był przedpokój życia, bora, kosz obfitości. Było też dużo innych zdarzeń i ludzi, których teraz nie wymieniłam ale pamiętam doskonale. Jak tak na to wszystko patrze, to z pewną satysfakcją przyznaję, że nie, no nie jest źle, baaa pokuszę się o stwierdzenie, że jest dobrze. Ostatnio tak posprzątałam sobie w życiu, że nadziwić się nie mogę. Wszystko czyściutkie, poukładane, jasne i klarowne, no normalnie, jak nie moje to życie. Niech nikt mi się nie waży włazić w moje czyste życiowe progi z ubłoconymi buciorami, bo jak przyłapie, to prz...ę pierwszym ciężkim przedmiotem, który będzie w zasięgu mojej ręki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już tak wszystko reformuję, to mój image też jest under construction. Zaczęłam od nieprzyzwoicie drogich profesorskich okularów. Next step to środowa wizyta u fryzjera, w czwartek kosmetyczka. Może otrzygę się na zapałkę, zostanę szatynką, brunetką, albo rudzielcem... Się jeszcze zobaczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A btw środy, to w środę moja ulubiona sąsiadka Panna M. zamierza błyskotliwie odpowiedzieć na pytania komisji i dołączyć do grona bezrobotnej magisterskiej elity. Trzymajcie kciuki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Jeszcze jedno, może ktoś z was wie, jak zmyć ze ściany serek wiejski z dżemem wiśniowym? Bo wygląda jakbym kogoś tępym nożem w sypialni zarżnęła.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-427027946728097695?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/427027946728097695/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/owcza-przygoda-z-ptakiem-nakrecaczem.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/427027946728097695'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/427027946728097695'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/09/owcza-przygoda-z-ptakiem-nakrecaczem.html' title='owcza przygoda z ptakiem nakręcaczem'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-9172911641227700435</id><published>2011-08-30T23:06:00.001+02:00</published><updated>2011-08-30T23:20:02.016+02:00</updated><title type='text'>keep calm</title><content type='html'>Dzisiaj w robocie okazało się, że mój program pocztowy na bank jest facetem - mówisz do niego, potakuje głową, że ok, a później i tak robi po swojemu. Podjęłam wreszcie wyzwanie ściągnięcia po-urlopowej poczty na dysk, żeby powoli przekopywać się przez sterty maili. Odpalam outlooka, zaznaczam "zostaw kopię wiadomości na serwerze", klikam zastosuj, ściągam pocztę, wchodzę na serwer i co? i nic! Z 565 wiadomości outlook na serwerze zachował 6! Ciekawe, jakie były kryteria selekcji. Fuck! Cytując mojego kolegę "don't trust in technology. it's a bitch". Podpisuję się pod tym dwoma recyma i nogyma. Na dodatek srak mi optkał świeżo umyty i wypucowany samochód. Na takie i inne przypadki, które zapewne czekają mnie w dużych ilościach i całymi seriami mam dla wszystkich przesłanie na resztę roku:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tQSwLBKKjXI/Tl1PyH5JUlI/AAAAAAAAAKc/ldRnVPylCiA/s1600/PFC140-KEEP-CALM-shoes.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-tQSwLBKKjXI/Tl1PyH5JUlI/AAAAAAAAAKc/ldRnVPylCiA/s200/PFC140-KEEP-CALM-shoes.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;I od razu robi się lżej na wątrobie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybiegając nieco w przyszłość mam też myśl przewodnią na następny rok kalendarzowy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Q9iKmLVZB_o/Tl1QekB9P6I/AAAAAAAAAKk/O5xN9C8nEKY/s1600/GN0593.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="134" src="http://3.bp.blogspot.com/-Q9iKmLVZB_o/Tl1QekB9P6I/AAAAAAAAAKk/O5xN9C8nEKY/s200/GN0593.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-9172911641227700435?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/9172911641227700435/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/keep-calm.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/9172911641227700435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/9172911641227700435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/keep-calm.html' title='keep calm'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-tQSwLBKKjXI/Tl1PyH5JUlI/AAAAAAAAAKc/ldRnVPylCiA/s72-c/PFC140-KEEP-CALM-shoes.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3126617198227122657</id><published>2011-08-29T21:17:00.001+02:00</published><updated>2011-08-29T21:17:04.176+02:00</updated><title type='text'>psycho-spa</title><content type='html'>W weekend zaliczyłam psychiczne spa. Siedzę i unoszę się na fali spokoju i relaksu. Nie mam nic do dodania. Może tylko - miłego tygodnia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3126617198227122657?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3126617198227122657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/psycho-spa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3126617198227122657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3126617198227122657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/psycho-spa.html' title='psycho-spa'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-8664953317449201172</id><published>2011-08-23T23:51:00.000+02:00</published><updated>2011-08-23T23:51:52.359+02:00</updated><title type='text'>komarom na pożarcie</title><content type='html'>Wczoraj to był wqrv day. Wszystko mnie doprowadzało do szewskiej pasji: trener i trening, nawierzchnia na korcie, krople wody na rzeczonej nawierzchni, piłka, która odbijała się nie tak, jak powinna, naciąg, który brzmiał nie tak, jak powinien i ogólnie rakieta była nie taka, jak ja bym chciała, ciśnienie wody pod prysznicem też nie było właściwe, jakość butów w nowej buciarni też była znacznie poniżej moich wymagań, podłoga w mieszkaniu była za brudna, a ja zjadłam za dużo czekolady. Co to było? Odpowiedź jest jednoznaczna - PMS!!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj było nieco lepiej, konieczność wykonania standardowego roboczego makijażu ujawniła mi braki w mojej kosmetyczce, wiecie lato, natura, zero makijażu i się porobiły braki w zaopatrzeniu. Powoli uzupełniam zapasy (bo w robocie na taką makijażową szczerość, to ja sobie pozwolić nie mogę), ale intensywnie poszukuję różu idealnego. W sumie, to wiem, jaki chciałabym mieć, no ale do WAW po niego nie pojadę, a tylko tam można go zanabyć. Pozostaje mi testowanie zamienników. Poza tym, to Panny K. i M. wybrały się na wieczorny relaxik tenisowy. Tylko zamiast grać, to zajmowały się odpędzaniem dzikich hord żądnych krwi komarzyc. Nalot, chciały nas bestie żywcem z krwi osuszyć. Ostatecznie udało nam się ujść z życiem, ale każda z nas dorobiła się pięknego, okazałego bąbla na czole.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-8664953317449201172?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/8664953317449201172/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/komarom-na-pozarcie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/8664953317449201172'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/8664953317449201172'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/komarom-na-pozarcie.html' title='komarom na pożarcie'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-5222271321583854929</id><published>2011-08-21T23:04:00.002+02:00</published><updated>2011-08-22T01:48:01.486+02:00</updated><title type='text'>Ogłoszenie duszpasterskie</title><content type='html'>Przepaliła mi się żarówka w łazience. Niby nic, a sprawa jest poważna z dwóch powodów: 1/ mieszkam w kamienicy i sufit jest cholernie wysoko a w łazience, jak na złość jest plafon przy suficie a nie wisząca lampa. Na cokolwiek bym nie wlazła, to i tak nie sięgnę. Nawet jak wejdę na stół (wcześniej zatargany do łazienki) w najwyższych szpilkach, jakie mam. Nie da rady. 2/ nie mam też drabiny.  Poszukuję więc rycerza na białym koniu, który bohatersko wymieni mi żarówkę w łazience. Bo romantyzm romantyzmem, nastrój nastrojem, ale ile do jasnej cholery można przy świeczkach brać prysznic. Przyznaję, to z ciężkim sercem - faceci jednak do czegoś się przydają.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-5222271321583854929?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/5222271321583854929/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/ogoszenie-duszpasterskie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5222271321583854929'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5222271321583854929'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/ogoszenie-duszpasterskie.html' title='Ogłoszenie duszpasterskie'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-9094200462691456975</id><published>2011-08-21T22:53:00.003+02:00</published><updated>2011-08-21T23:08:34.746+02:00</updated><title type='text'>mam ciastko i zaraz je zjem</title><content type='html'>dzień latarnika mamy, wiedzieliście? Zatem wszystkim latarnikom życzymy... w sumie, to czego  życzyć można latarnikom? Dużo światła? Braku braków w dostawach prądu? Czego sobie tam życzą, niech mają. Na bogato, a co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnimi czasy zamilkłam, przynajmniej z 4-ch powodów:&lt;br /&gt;1. wkręciłam się ostro w tenisa i codzienne treningi z moim faszystowskim trenejro sprawiają, że zwykle nie mam siły na nic poza prysznicem i rozkiminami, jakby to zagrać to lepiej a tamto jeszcze lepiej,&lt;br /&gt;2. przez dni kilka leżałam plackiem w łóżku. Nie, nie dlatego, że mi się nie chciało wstać, chciało mi się i to nawet bardzo. Niestety mój kręgosłup nie podzielał mojego zdania i poważnie oraz konsekwentnie odmawiał mi posłuszeństwa. Przez 3 dni nie mogłam ruszyć żadnym mięśniem poza powieką. I nie dramatyzuje! Nawet zawezwałam na pomoc moją kuzynkę Madziorę, bo groziła mi śmierć głodowa. No ale było, minęło, worek tabletek poszedł w ruch i teraz wróciłam już do treningów, chociaż mam pewne obawy, że niedługo zacznę świecić w ciemnościach od tych pigułek albo  moja wątroba złoży wypowiedzenie i zechce zmienić właściciela. &lt;br /&gt;3. zaangażowałam się w przygodę z owcą, książkową przygodę. Bo "człowiek budzi się rano i wie, że ma w sobie owcę. To bardzo naturalne uczucie." Nie mogę się oderwać. Co prawda jeszcze nie poczułam w sobie owcy, ale mojego wewnętrznego barana to i owszem.&lt;br /&gt;4. postanowiłam zrobić coś dobrego dla swojego cv oraz mojego portfela i weszłam w cywilno-prawny romans z biznesem. Znaczy się z naukowca w robotnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak to się wszystko toczy, bo powiedzenie, że się układa sugerowałoby jakiś porządek. A o moim żywocie to powiedzieć można naprawdę wiele, ale o jakimkolwiek porządku to mowy nie ma. Kiedyś się ogarnę, ale jeszcze nie czas na takie ekstrawaganckie wybryki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze spraw domowych, to to uzależniłam się od galaretki i serka wiejskiego, ale z tym serkiem to w sumie żadna nowość. Już kilka lat temu mój ex-współlokator pisał z Kenii "K. Ty byś tu nie wytrzymała, tu serka wiejskiego nie ma". Od tej pory serkowy status quo został utrzymany. Aaa zapomniałabym - mam ważne ogłoszenie duszpasterskie, ale to może w osobnym poście, żeby nie zniknęło w czeluściach posta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-9094200462691456975?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/9094200462691456975/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/mam-ciastko-i-zaraz-je-zjem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/9094200462691456975'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/9094200462691456975'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/mam-ciastko-i-zaraz-je-zjem.html' title='mam ciastko i zaraz je zjem'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-409909981185123800</id><published>2011-08-10T00:57:00.000+02:00</published><updated>2011-08-10T00:57:52.003+02:00</updated><title type='text'>desperate housewife</title><content type='html'>Niesłychane co konieczność pisania doktoratu robi z człowieka. Ja, na ten przykład, jestem już w silnym ciągu przeciw-doktoratowego szaleństwa. Chodzę po całej chałupie i wynajduje sobie zajęcia, przeróżne i jak na moje możliwości dosyć egzotyczne. W ciągu ostatnich dwóch dni ogarnęłam całą chatę, wyprałam wszystko, co leżało w koszu na bieliznę, nawet jeżeli nie mam zamiaru tego używać w ciągu następnego roku, łącznie z praniem maty przy wannie, upiekłam new york cheescake z malinami i placuszki otrębowe z cukinią i pomidorem, baa nawet wzięłam się za przerabianie sukienki, gdzie w normalnych warunkach przyrody przyszycie guzika wywołuje u mnie spory niepokój, przeczytałam jeden rozdział książki doktoratowej i już poczułam potrzebę zrobienia galaretki z malinami. No jest mi teraz absolutnie niezbędna, właśnie w tej chwili. Poza tym, to nawet myję stosy zalegających w zlewie naczyń, a to już nie w kij dmuchał, bo ja zwykle od brudnych naczyń trzymam się na bezpieczną odległość i jeżeli kiedyś będę miała mężona czy innego konkubenta, to albo będziemy mieli zmywarkę albo problem. Jak tak dalej pójdzie, to niedługo, żeby nie pisać doktoratu, to będę pukała do znajomych z zapytaniem, czy może im coś ugotować, wyprać, posprzątać, wyprasować or sth??? Luuudzie, cuda w tej budzie. Tak sobie myślę, że jeżeli jakiś facet ma w domu lasię, co to ma dwie lewe rączki albo ma też małe rączki do tzw. prac domowych, to trzeba jej dać doktorat do pisania. I wtedy tylko patrzeć, jak zacznie prać, sprzątać, gotować i prasować aż miło.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-409909981185123800?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/409909981185123800/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/desperate-housewife.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/409909981185123800'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/409909981185123800'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/desperate-housewife.html' title='desperate housewife'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3663668910177532082</id><published>2011-08-07T15:58:00.001+02:00</published><updated>2011-08-07T16:13:45.537+02:00</updated><title type='text'>pan laptok był chory i leżał w łóżeczu</title><content type='html'>Mój laptok - o wdzięcznym imieniu Leon (jak Messi!)- to jest typowy facet. Już myślałam, że przez 3 lata nierozerwalnego związku emocjonalnego i zamieszkiwania pod jednym dachem, udało mi się zaszczepić w nim jakiś kobiecy pierwiastek. Ale nie, jednak nic z tego. Laptok Leon od czasu, kiedy ze mną zamieszkał nie cierpiał na żadne dolegliwości, cierpliwie i dzielnie znosił obicia i siniaki, które czasami sobie nabijał spadając z łóżka lub biurka. Zdarzały się też drobne oparzenia, bo niechcący oblałam go  gorącą kawą czy herbatą. Leon zawsze był dzielny, otrzepywał okruszki z klawiatury i działał dalej bez zarzutu. Nie raz i nie dwa byłam dumna, że z niego taki twardziel. Aż tu nagle, bez żadnych wcześniejszych objawów choroby, blue screen i Leon stracił przytomność. I tak kilka razy. Pytam, czy mu jakoś mogę pomóc, może złapał jakiegoś wirusa, czy coś. Ale Leon nic, już myślałam, że to jakieś niegroźne przeziębienie, ale Leon znowu stracił kontakt ze światem. Zmartwiona piszę do najlepszego laptoko-lekarza, na sygnale pędzę na prywatną wizytę o średnio przyzwoitej porze, a Leon co? A Leon na widok wykwalifikowanego personelu technicznego ozdrowiał, no cudowne uleczenie, ręce i wzrok, które leczą. I ani myśli powiedzieć, co go boli. Jak każdy facet, w domu umiera, a jak go zaprowadzić do lekarza, to w poczekali cudownie zdrowieje. Po powrocie do domu znowu mu się pogarsza ale do lekarza już zaciągnąć go wołami się nie da. I mój laptok Leon identycznie - u laptoko-lekarza ozdrowiały, cud, miód, malina. Śmiga na prawo i lewo, przetwarza dane aż furczy. Wróciliśmy do domu, to znowu ma czasowe problemy z kontaktem z rzeczywistością. I weź tu bądź mądrym i pisz doktorat w takich warunkach. To se po prostu ne da.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3663668910177532082?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3663668910177532082/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/pan-laptok-by-chory-i-leza-w-ozeczu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3663668910177532082'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3663668910177532082'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/pan-laptok-by-chory-i-leza-w-ozeczu.html' title='pan laptok był chory i leżał w łóżeczu'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-870445746997221998</id><published>2011-08-03T23:13:00.001+02:00</published><updated>2011-08-03T23:57:33.881+02:00</updated><title type='text'>znaki</title><content type='html'>Chciałam, naprawdę bardzo chciałam zabrać się za czytanie książki do doktoratu i już otworzyłam, nawet przeczytałam kilka zdań i poczułam potrzebę użycia ołówka. Wstałam, szukam, szukam, szukam i jak się można spodziewać - nie ma. No to idę czytać dalej i w tym momencie cyk i na Starówce zaciemnienie, prądu brak. I powiedzcie mi, że to nie są znaki! Moce tajemne, a przynajmniej elektrownia, nie chce żebym go pisała. I cóż ja ma począć wobec losu. Pozostaje mi się pogodzić i pokornie odejść w objęcia Morfeusza, bo niestety innych objęć w moim łóżku nie ma.Update: jak już zrobiłam sobie romantyczny nastrój ze świecami w roli głównej, to prąd is back. I koncert alarmów we wszystkich sklepach i biurach w okolicy. Ale przynajmniej mogę wziąć prysznic. Jak powiedziała, tak też zrobiła.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-870445746997221998?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/870445746997221998/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/znaki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/870445746997221998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/870445746997221998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/08/znaki.html' title='znaki'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-146586493539127387</id><published>2011-07-31T22:47:00.007+02:00</published><updated>2011-07-31T23:24:50.359+02:00</updated><title type='text'>kotek na płotek</title><content type='html'>Dlaczego ze mną nic nie może być normalnie, tak, jak u innych ludzi? Nawet taka gra w tenisa ziemnego. Umówiłam się z pewnym kolegą, dodam, ze zupełnie nowym kolegą, który nic o mnie nie wie, istna tabula rasa, uważał mnie za normalną kobietę. Kolega chciał grać, a że ze mną, jak z dzieckiem, to nie ma sprawy, mówi i ma. Poszliśmy na kort, trochę dziwne było, że nikogo nie ma w recepcji i w środku zamknięty jest meleks ale no skoro do 22, to do 22. Idziemy na kort, gramy sobie 1,5 h, zbieramy się do domu, idziemy do jednej furtki - zamknięta, druga też, idziemy do bramy zamknięta. Jeszcze z pełnym spokojem idziemy do recepcji w poszukiwaniu zaginionego stróża. I co? I nic oczywiście, po stróżu ani widu, ani słychu. Chodzimy, pukamy, wołamy. I chodzimy i chodzimy i nic. No to co, no to trzeba przez płot skakać, lechu W. dał radę, to my też ogarniemy. Znaleźliśmy jakieś w miarę ustronne miejsce, bierzemy się do dzieła i oczywiście w momencie, jak tylko podniosłam nogę, żeby wspiąć się na płot, stadami pojawili się spacerowicze z psami, no normalnie jakby ich autobusem przywieźli wszystkich. I się gapią na nas, jak na takich wariatów, trochę ich rozumiem, bo skakać przez płot na kort, to ma sens ale z to już dziwne zjawisko. W wieku lat 28, w imię zasady, że człowiek uczy się przez całe życie, zaliczyłam skok przez płot w wakacyjną niedzielną popołudniową porę spacerową na największym osiedlu w mieście. Takie rzeczy tylko z panną k. Kto wie, może następnym razem przyjdzie nam wziąć do ręki sztachetę i walczyć z bandą łobuzów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-146586493539127387?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/146586493539127387/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/kotek-na-potek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/146586493539127387'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/146586493539127387'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/kotek-na-potek.html' title='kotek na płotek'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>Toruń, Polska</georss:featurename><georss:point>53.0137902 18.59844369999996</georss:point><georss:box>52.961634200000006 18.45910519999996 53.0659462 18.737782199999963</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-2591733316709837216</id><published>2011-07-31T13:42:00.003+02:00</published><updated>2011-07-31T22:40:45.202+02:00</updated><title type='text'>przeplatanka</title><content type='html'>Tak sobie siedzę i myślę, gdyby tak płacili za sam fakt myślenia, to ja bym nieźle z kasą stała. Nie to żebym myślała o tym o czym powinnam, czyli o słowie na "d" ale myślę sobie, jak to się wszystko w życiu układa. Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że będę pracowała w mojej fabryce, to kazałabym mu zmienić dilera albo wypić jednego gingersa mniej. A gdyby szefostwo mojego pierwszego kierunku studiów dowiedziało się gdzie ja pracuje, to pełniliby publicznie seppuku albo napisali do prezydenta, żeby komisyjnie odebrać mi dyplom. A tu proszę. Kiedyś zapytałam koleżankę z roboty dlaczego chciała pracować w naszej fabryce, a ona mi na to, że po prostu chciała się wysypiać a u nas elastyczny czas pracy to podstawa. Jakby na to nie spojrzeć jest to dosyć mocny argument. Motywacje bywają przecież różne, u mnie, na ten przykład, tak się po prostu życie ułożyło. Jeżeli nadal życie będzie robiło mi tak na przekór, to świetlana przyszłość mnie czeka, że ho ho!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-2591733316709837216?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/2591733316709837216/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/przeplatanka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/2591733316709837216'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/2591733316709837216'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/przeplatanka.html' title='przeplatanka'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-7046566997153770929</id><published>2011-07-29T23:35:00.004+02:00</published><updated>2011-07-30T00:31:25.949+02:00</updated><title type='text'>ałaaaaaaaaaaaaa</title><content type='html'>To nie będzie wpis autorstwa damy, ani też dla dam przeznaczony. Więc jeśli jakaś czytaczka/czytacz poczuje się urażony/a, to sorras, ale krew nie woda. Mówiąc krótko i treściwie, to ząb mnie napier... bardzo boli. O matko boska elektryczna, nic dawno mnie tak bardzo nie bolało. Gdybym mogła, to sama bym sobie tę siódemkę usunęła. Ale nie umiem i mój łysy dentysta udzieli mi audiencji dopiero w poniedziałek. W sumie, to już sama nie jestem pewna, który ząb mnie boli, bo teraz to boli mnie pól szczęki. Musiałam konkretnie nagrzeszyć ostatnimi czasy, że mnie takie męki nawiedzają. Nażarłam się leków przeciwbólowych, przeszłam na dietę płynną i wegetuję do poniedziałku. Apropos płynnej diety, to mój zębolog powiedział, że jakby tabletki nie działały, to mam sobie setkę golnąć, zalecenie lekarza. Więc jakby ktoś chciał mnie wesprzeć mentalnie i wespół leczyć ze mną ból, to zapraszam. Leki posiadam na stanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. dzisiaj usłyszałam bardzo zgrabne wyrażenie "być elastycznym moralnie", cóż za eufemizm przecudnej wręcz urody.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-7046566997153770929?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/7046566997153770929/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/aaaaaaaaaaaaaa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7046566997153770929'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7046566997153770929'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/aaaaaaaaaaaaaa.html' title='ałaaaaaaaaaaaaa'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-1961000676296096940</id><published>2011-07-28T22:55:00.003+02:00</published><updated>2011-07-29T00:47:52.145+02:00</updated><title type='text'>urlopowanie na ekranie</title><content type='html'>Bo urlop to jest fajna rzecz. Zaraz pewnie ktoś zapyta o plany, cóż z planami ciężko. Ano, doktorat mam pisać, ale bez przesady, nadgorliwość gorsza od faszyzmu, nawet doktorowi in spe coś się od urlopu należy. Bo mi to się jakieś góry marzą, czy coś takiego, a z górami to jest taki kłopot, że co roku pojawia się jakaś opcja, która prędzej czy też później rozmywa się w czeluściach rzeczywistości. Zatem zobaczymy, co życie przyniesie. Jakby co, to pakuje plecak i w minutę osiem jestem gotowa do wyprawy. Albo zadzieram kiecę i lecę, jak kto woli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-1961000676296096940?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/1961000676296096940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/urlopowanie-na-ekranie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1961000676296096940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1961000676296096940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/urlopowanie-na-ekranie.html' title='urlopowanie na ekranie'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-565509986538002002</id><published>2011-07-27T20:29:00.005+02:00</published><updated>2011-07-27T21:13:05.597+02:00</updated><title type='text'>lipcopad</title><content type='html'>Ja pierdziu, czy ten deszcz nigdy nie przestanie padać? Leje i leje i dla odmiany leje, jak tak dalej pójdzie to nas zatopi. Ludzie, arkę trzeba budować! Do pracy rodacy! W czynie społecznym oczywiście, bo dziura budżetowa coraz większa, strefa ojro i usa bankrutują, nie ma co liczyć na dodatkową kasę za ratowanie ludzkości przed potopem. A tak poważnie, to jak wiadomo, w czasie deszczu dzieci się nudzą. Nudzą się też dorośli, tylko im nie wypada się przyznawać. Pogoda sprzyja trzem zachowaniom: spaniu, piciu i bzykaniu. I w sumie nie wiem na co się zdecydować, ale drogą eliminacji - mieszkam sama i jestem sama, więc bzykanie odpada w pierwszej rundzie, picie... hmmm kusząca opcja, ale picie do lustra jest strasznie depresyjne, więc zostaje mi chyba spanie, ale spać mi się nie chce. Chyba muszę rozważyć jeszcze inne opcje na wieczór.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-565509986538002002?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/565509986538002002/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/lipcopad.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/565509986538002002'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/565509986538002002'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/lipcopad.html' title='lipcopad'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-2085962963887726009</id><published>2011-07-26T23:41:00.004+02:00</published><updated>2011-07-27T00:01:07.270+02:00</updated><title type='text'>porno i duszno</title><content type='html'>Mówiłam już, że nie lubię poniedziałków? mówiłam. To teraz nie lubię też nocy z poniedziałku na wtorek. Najpierw nie mogłam zasnąć. Jak już jakimś cudem, pod wpływem 5 powtórki "pogromców mitów" i kojącego pochrapywania rybki mini-mini, zasnęłam, to obudził mnie potworny skurcz w  łydce. O żesz kurna jego mać, drugi raz w ciągu 3-ch dni! Ledwo przestała mnie boleć noga po sobotnio-niedzielnej akcji skurczowo-łydkowej i masz babo placek, od nowa polska ludowa. Ale nic to śpię dalej, bo rano trzeba do fabryki iść. Zamykam oczy, mam całkiem miły i coraz to przyjemniejszy sen, będący rozwinięciem pewnego całkiem realnego spotkania, nawet, nawet sytuacja się rozwija i nagle w samym środku centralnego uniesienia sennego.... ktoś puka do drzwi i mnie budzi!!!!! W samym środku akcji, rozumiecie?!?! Jak się zorientowałam, co mi ktoś przerwał, to miałam ochotę zadźgać delikwenta suchą bagietką! Oczywiście później ze złości zasnąć nie mogłam. Ja to mam jednak pecha, jak już raz na czas jakiś mam porządny sen erotyczny, to mi go jakiś dupek pukaniem do drzwi o 4 rano przerwie! Sacre bleu! Zaklął szpetnie książę pan. W tym przypadku to księżniczka panna nawet.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-2085962963887726009?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/2085962963887726009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/porno-i-duszno.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/2085962963887726009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/2085962963887726009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/porno-i-duszno.html' title='porno i duszno'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-7480405359999920429</id><published>2011-07-24T22:22:00.005+02:00</published><updated>2011-07-25T01:56:08.063+02:00</updated><title type='text'>new love</title><content type='html'>Chyba wdałam się w nowy związek, bo odczuwam silny emocjonalny związek z moją piękną rakietą tenisową. W sumie, to pewien nieokreślony pociąg odczuwam też do piłek, kortów i ćwiczeń. Sama myśl o graniu jest dla mnie podniecająca, w sensie podnosi mi adrenalinę. Biegam z tą rakietą po kortach, jak opętana i nic to, że korty daleko, że nie wszystko wychodzi, jak trzeba (a mówiąc dosadniej, niewiele wychodzi tak, jak powinno), że w piłkę trafić ciężko, że backhand i forehand daleki od doskonałości, że ręka boli od odbijania, że skurcze w łydkach łapią w środku nocy, nic to. Mój zapał nie osłabł nic a nic, nawet trochę. Podejrzewałabym nawet, że to jakieś lekkie opętanie, ale Panna M. ma to samo, więc albo opętania są zaraźliwe albo tenis jest po prostu fajny. W sumie, to chyba jednak sport to zdrowie, chociaż kilka postów niżej mocno powątpiewałam, czy to aby nie jest jakaś propagandowa ściema. Mam tylko nadzieję, że mój związek z tenisem zimnym nie będzie, jak związki z mężczyznami. Na początku zauroczenie powodujące silne zniekształcenie obiektywnej rzeczywistości, kiedy wszystko jest och i ach i ech. Później różowy filtr nieco zsuwa się z naszych okularów i okazuje się, że może jednak nie jest aż tak wspaniale, jak nam się, na początku, wydawało. Kolejne dwa kroki są już bardzo niefajne, czyli najpierw obojętność i znudzenie a później, cóż czas na powiedzenie sobie: asta la vista. I w długą. Omijamy korty szerokim łukiem a rakieta i piłki lądują na strychu bądź w piwnicy. Oby z moim tenisowym związkiem sportowo-rekreacyjnym tak nie było. oby to był związek, taki wiecie, dopóki śmierć albo reumatyzm nas nie rozłączą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-7480405359999920429?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/7480405359999920429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/new-love.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7480405359999920429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7480405359999920429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/new-love.html' title='new love'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-1595766686197194036</id><published>2011-07-24T21:30:00.004+02:00</published><updated>2011-07-24T21:43:30.896+02:00</updated><title type='text'>shock</title><content type='html'>nie, nie zniknęłam ani też nie strajkuje. Fakt, szybko się nudzę ale aż takim krótkodystansowcem nie jestem. Tematów też nie brakuje ale jakaś taka rozmemłana jestem ostatnimi dniami. Niby chciałabym coś napisać ale nie mogę się zdecydować o czym... W sumie od środy do dzisiejszego poranka świętowałam kolejny rok mojego istnienia, więc jestem w lekkim szoku poimprezowym. Potrzebuje chyba jeszcze poniedziałku, żeby się otrząsnąć i wrócić do normalnego świata normalnych ludzi, doktoratu i innych codziennych atrakcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczekując na ogarnięcie i powrót do względnej normalności - tradycyjna urodzinowa piosenka. enjoy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="560" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/Youp9r30hjs" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-1595766686197194036?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/1595766686197194036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/shock.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1595766686197194036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1595766686197194036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/shock.html' title='shock'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/Youp9r30hjs/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-4695469260549058409</id><published>2011-07-17T23:45:00.003+02:00</published><updated>2011-07-17T23:52:07.190+02:00</updated><title type='text'>masażystę zatrudnię</title><content type='html'>Dajcie mi tutaj tego delikwenta, który powiedział, że sport to zdrowie. Phiiiiiiii... po moim aktywnym weekendzie mam takie mega zakwasy, że ledwo się ruszam, a chodzenie po schodach przypomina wspinaczkę na Rysy. I to ma być zdrowie, he? W związku z tym daje ogłoszenie - masażysta potrzebny na gwałt. Najlepiej taki specjalista od ramion, ud i pośladków, bo resztą ciała jakoś poruszam bez wydawania z siebie jęków i słów powszechnie uznawanych za niecenzuralne bądź obraźliwe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-4695469260549058409?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/4695469260549058409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/masazyste-zatrudnie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4695469260549058409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4695469260549058409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/masazyste-zatrudnie.html' title='masażystę zatrudnię'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-159305556934342523</id><published>2011-07-17T23:25:00.007+02:00</published><updated>2011-07-18T00:43:19.288+02:00</updated><title type='text'>voila</title><content type='html'>Podobno na świecie pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki. Tak nie do końca, bo wiadomo, że piłka jest jedna a bramki są dwie, że wszechświat i głupota ludzka są nieskończone, że galaretka z kiwi i/lub ananasem inside się nie zetnie, że my jesteśmy lepsi niż oni, że blond to stan umysłu a nie kolor włosów, że polska reprezentacja piłki nożnej jest beznadziejna, że kac morderca nie ma serca, że nieszczęścia chodzą parami, a a szczęście raczej kanałami, że do tanga trzeba dwojga i że to ambaras, żeby dwoje chciało naraz, że nie wybudujemy autostrad na euro 2012, że rybka mini-mini chodzi spać o 21.30 a złota rybka spełnia 3 życzenia, że słoneczko zabija a żaróweczka nie... I to tak bez zastanowienia głębszego, zatem pewników jest sporo, ta śmierć i podatki, to mały pikuś przy tym wszystkim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po mijającym właśnie weekendzie, do listy rzeczy absolutnie pewnych dopisuję, że w boule to ja grać lubię ale za nic nie potrafię, rzucać frisbee w żyrandol też kiepsko, chociaż jak wykazały badania empiryczne, to wszystko zależy od stawki. Im wyższa, tym gorzej mi idzie i moja celność spada do poziomu piwnicy. Przynajmniej, kiedy w grę wchodzi kontroler ruchu PS. Swoja drogą, mieliście kiedyś kontakt z takim medżik gadżetem? Projektanci z sony mają fantazję. I to bujną. Nawet najbarwniejszy opis jest tutaj kompletnie bezcelowy, to trzeba zobaczyć, a konkretniej wziąć do ręki. Kto miał ten wie, o czym mówię :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-159305556934342523?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/159305556934342523/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/boule.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/159305556934342523'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/159305556934342523'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/boule.html' title='voila'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-7333114009908143933</id><published>2011-07-13T22:46:00.004+02:00</published><updated>2011-07-13T23:00:15.603+02:00</updated><title type='text'>koło</title><content type='html'>Po wsi chodzą plotki, że ludzie uczą się na błędach, szczególnie własnych. No to albo plotki kłamią, albo ja jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę. Jedna praca magazynerska, druga praca magazynierska, artykuły, konspekty i inne pierdoły, a ja nadal NICZEGO się nie nauczyłam. Nul, zero wniosków, poprawy, głębszej refleksji, czy czegoś innego wynikającego z doświadczenia życiowego. Przy doktoracie robię dokładnie to samo, co zawsze. Identycznie, jak na ksero. Wszystko na ostatnią chwilę wspomagane totalnym wyparciem i zaprzeczeniem. Ja? Doktorat? Pisać? Badać? Nieeee, no w życiu, pomyłka jakaś. Przecież trzeba wyprać firanki i zasłony (nawet jak ich nie mam), trzeba umyć okna, drzwi, koniecznie odsunąć szafki w kuchni i tam też posprzątać, trzeba przesadzić posiadane roślinki i koniecznie posadzić nowe, absolutnie koniecznie jest robienie domowego pesto, sałatek, galaretek i innych kulinarnych wynalazków, poza tym trzeba pomyśleć o nowym image - bo przecież ile można być blondynką? Na koniec konieczne jest przemyślnie wszystkich swoich życiowych wyborów, tych przeszłych i przyszłych. Później należy dojść do wniosku, że życie wymaga gruntownej przebudowy, a to przecież wymaga równie gruntownej refleksji. I tak w koło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak tak dalej pójdzie, to ja prędzej dostanę do redagowania kolumnę kulinarną w "pani domu" niż tytuł doktora.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-7333114009908143933?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/7333114009908143933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/koo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7333114009908143933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7333114009908143933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/koo.html' title='koło'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3719174699241730533</id><published>2011-07-12T21:19:00.001+02:00</published><updated>2011-07-12T21:21:11.548+02:00</updated><title type='text'>zagadka</title><content type='html'>co autor miał na myśli mówiąc: "bo kobiety wolniej zaczynają i szybciej kończą"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sytuację kobiet na rynku pracy :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Wy o czym pomyśleliście?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3719174699241730533?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3719174699241730533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/zagadka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3719174699241730533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3719174699241730533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/zagadka.html' title='zagadka'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-7374125238311743778</id><published>2011-07-10T22:25:00.004+02:00</published><updated>2011-07-10T23:08:34.655+02:00</updated><title type='text'>granda</title><content type='html'>Czasami to jest taka sobota, że niedzieli nie ma. Otworze oczy rano i będzie poniedziałek. Znowu ktoś mi kurna niedzielę ukradł! Ale pavulońskie spotkania mają to do siebie, że zaginają czaso-przestrzeń. Ale tak pozytywnie. Powiem Wam, że dawno się tak nie uśmiałam, jak wczoraj, kiedy dorosłe dzieci zaprzyjaźniały się z x-boxem z kontrolerem ruchu. No cuda na kiju, jak się patrzy na grę to jeszcze ma sens, ale jak ktoś widzi ludzi podskakujących przez telewizorem, to już ina bajka. I tak przypuszczam, że największą radość dawaliśmy sąsiadom. A nie, przepraszam, przepraszam, niedziela była, kiedy to ledwo żywa, z kosmicznym bólem głowy otworzyłam oczy, bo jakieś dziecko darło się w niebo głosy na placu zabaw przed moim oknem. Ono nie płakało, ono wrzeszczało, jak obdzierane ze skóry! I o co się tak darło? Złamało rękę, nogę, nos? O nie, ono chciało łopatkę. Ł O P A T K Ę! Fuck, fuck, fuck. Place zabaw powinno się budować w odległości 500 metrów od budynków mieszkalnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wracając do poniedziałku, to poniedziałek to jest zły dzień na cokolwiek. Na wstanie z łóżka, na kawę, na pracę, na konsultacje, na słowo na "d", na pranie, sprzątanie, gotowanie. Nawet na zakupy nie jest dobry, bo wszyscy zjedli weekendowe zapasy i tłumnie podążają do sklepów, żeby uzupełnić zapasy. I to całymi rodzinami, a że ja mam ostatnio uczulenie na obcych ludzi obijających się o mnie w miejscach publicznych, to chyba jutro podziękuję. Pójdę do biura i zabije okna i drzwi dechami, żeby nikt czasami nie chciał ze mną gadać. Nie wiem, nie znam się, zarobiona jestem. A we wtorek, to już na pewno będę milsza dla reszty społeczeństwa, bo wtorek to inna sprawa jest.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-7374125238311743778?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/7374125238311743778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/granda.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7374125238311743778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7374125238311743778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/granda.html' title='granda'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-4433533845979998159</id><published>2011-07-10T22:18:00.008+02:00</published><updated>2011-07-10T23:15:22.143+02:00</updated><title type='text'>załamanie czasoprzestrzeni</title><content type='html'>pół roku minęło, jak jeden dzień. tyryryryry. No nie było mnie, w sensie nie pisałam, nie miałam weny jakoś i ogólnie no nie składało się. Zajęłam się życiem a zaniedbałam pisanie o życiu. No ale sorry, niech pierwszy rzuci kamień ten, kto pisze bloga bez żadnych przerw. Oko jakoś nadal nie podbite żadnym kamlotem, więc wracam do blogowego żywota!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jakby ktoś chciał podziękować sprawcy tego cudownego zmartwychwstania blogowego, to mój kolega przyjmuje wyrazy wdzięczności w postaci wysokogatunkowych napojów wyskokowych. Zbiórka u mnie, ja przekażę zainteresowanemu, jak się z nim, kiedyś tam, spotkam :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-4433533845979998159?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/4433533845979998159/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/zaamanie-czasoprzestrzeni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4433533845979998159'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4433533845979998159'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/07/zaamanie-czasoprzestrzeni.html' title='załamanie czasoprzestrzeni'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-7280829404780988470</id><published>2011-01-18T22:59:00.002+01:00</published><updated>2011-01-18T23:19:00.462+01:00</updated><title type='text'>po</title><content type='html'>Obraziliście się, że nie złożyłam Wam życzeń bożonarodzeniowych? Pardon, ale nie jestem fanką świąt nic a nic i nawet, jak zalewaliście się łzami dzień i noc, to musicie jakoś z tym żyć. Za rok też Wam nie złożę. Taki mój urok, a powszechnie wiadomo, że trzeba mnie kochać taką jaką jestem a nie jaką mogłabym być. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do spraw bieżących, to wirusy mnie kiedyś wykończą. W ciągu 2 miesięcy byłam chora minimum 3 razy! Z czego jeden przypadał w Sylwestra, no tak się ubawiłam, że boki zrywać, ho ho ho I znowu wegetuję na L4 pogłębiając tylko moją impotencję naukowo-twórczą. Ostatnimi czasy jest sezon reklamowy na środki "przywracające sprawność", myślicie, że jak se zapodam dawkę to wróci mi sprawność intelektualna? Bo jak ta, to jestem w stanie zainwestować w jakiś permen czy inne dziadostwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo inny pomysł - wiosna. Tak, wiosna może mnie uratować bez kosztowo i nie robiąc ze mnie królika doświadczalnego koncernów farmaceutycznych. Bo jeżeli mój intelekt nie podźwignie się ze zgliszczy w najbliższym czasie, to kiepsko to wszystko widzę, zamienię się w roślinę i utrwalę w stanie wegetatywnym. Albo przestanę być człowiekiem  i stanę się chodzącą demotywacją. Albo frustracją, albo czymś jeszcze bardziej umęczonym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z serwisu plotkarskiego jamniczek.pl, to wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że skończyła się moja przygoda z Panem P. Jakoś żeśmy do siebie nie pasowaliśmy i nie było sensu dalej się męczyć. Nie zmienia to jednak faktu, że nie znoszę rozstawać się z fajnymi facetami, nawet kiedy to sama ja decyduje, że czas się pożegnać, to później czuje pewne rozczarowanie i jakiś taki brak. Oczywiście do chwili pojawienia się na horyzoncie nowego rycerza na białym rumaku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-7280829404780988470?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/7280829404780988470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/01/po.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7280829404780988470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7280829404780988470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2011/01/po.html' title='po'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-1809536456672702909</id><published>2010-12-30T20:40:00.000+01:00</published><updated>2010-12-30T20:42:00.627+01:00</updated><title type='text'>jak co roku...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_twhvW2E54g8/TRzgatmqs3I/AAAAAAAAAHU/Koa5E_Hc2M0/s1600/1293735982_by_nathaniell_500.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 354px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_twhvW2E54g8/TRzgatmqs3I/AAAAAAAAAHU/Koa5E_Hc2M0/s400/1293735982_by_nathaniell_500.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556562789791347570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-1809536456672702909?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/1809536456672702909/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/12/jak-co-roku.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1809536456672702909'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1809536456672702909'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/12/jak-co-roku.html' title='jak co roku...'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_twhvW2E54g8/TRzgatmqs3I/AAAAAAAAAHU/Koa5E_Hc2M0/s72-c/1293735982_by_nathaniell_500.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-6576723736065132519</id><published>2010-12-13T22:18:00.006+01:00</published><updated>2010-12-13T22:35:34.710+01:00</updated><title type='text'>czy ktoś może mi to wyjaśnić?</title><content type='html'>Związki damsko-męskie, to jest jakaś cholernie skomplikowana sprawa. I ja się zaczynam obawiać, że to wszystko jest zbyt zawiłe, jak na mój mały blond umysłek. Co wolno, czego nie wolno, co z kim wolno a co już nie bardzo. Czy wyjście z innym na kolacje, to już jakaś zbrodnia przeciwko ludzkości, czy tylko małe wykroczenie drogowe? Inna sprawa, gdzie w tych wszystkich związkowych zakazach, nakazach, zasadach i regułach mieści się moje jestestwo i wolność jednostki? Niby dlaczego mam rezygnować z siebie na rzecz związku? No ja tego nie ogarniam, jak wszystkich macho kocham, nie ogarniam. A zawiązek na odległość, to jeszcze wyższa szkoła jazdy, bo skoro mojego chłopa nie ma ze mną co dzień, to na ile powinnam organizować się i wyciskać życie, jak cytrynę a na ile, jako część związku siedzieć w domu i tęsknić, jak taka penelopa? Pociąć gumką myszką się można, jak o tym wszystkim myślę. A to dopiero początek związkowych potyczek, aż się boję, co to będzie dalej. Czy to bardzo niefajne patrzeć, jak ktoś się angażuje, kiedy ja sama traktuję sprawę lekko, łatwo i przyjemnie? I tak, from tajm-tu-tajm, nachodzi mnie myśl, że może ja powinnam skupić się na sobie i swoim szczęściu, mieć życie dla siebie? Może ja nieświadomie jestem taką żeńską formą Pana M.? Może to podejście do życia jest zaraźliwe :p&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może ktoś mógłby mi jakoś przystępnie wyjaśnić, jakie są warunki konieczne, a jakie wystarczające do bycia w związku bez utraty zmysłów i osobowości? Może na jakimś grafie czy coś...?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-6576723736065132519?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/6576723736065132519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/12/czy-ktos-moze-mi-to-wyjasnic.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6576723736065132519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6576723736065132519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/12/czy-ktos-moze-mi-to-wyjasnic.html' title='czy ktoś może mi to wyjaśnić?'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-4046368524915585632</id><published>2010-12-13T00:11:00.006+01:00</published><updated>2010-12-13T21:41:30.359+01:00</updated><title type='text'>prywatna patologia</title><content type='html'>Mam swoją własną patologię! Rozgryzłam się, dokonałam autoanalizy i postawiłam autodiagnozę, teraz moja własna psycha stała się dla mnie, jak otwarta księga. Znalazłam odpowiedź i wytłumaczenie na moje pokręcone życie emocjonalne. No ja mam po prostu irracjonalny pociąg do drani. Im on  bardziej skupiony na zaspokajaniu swoich widzi-mi-się a nie na związku, tym ja bardziej zainteresowana. A jak znajduję takiego dobrego człowieka, jak Pan P., co to mi daje poczucie bezpieczeństwa, wyznaje monogamię i jest uroczo zazdrosny, to ja już kombinuję, że może raczej nie. A może by go na innego zamienić, a może to, a może tamto. No obłęd jakiś. Oficjalnie i publicznie przywołuję się do porządku!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-4046368524915585632?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/4046368524915585632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/12/prywatna-patologia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4046368524915585632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4046368524915585632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/12/prywatna-patologia.html' title='prywatna patologia'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-540798696649784312</id><published>2010-12-06T23:04:00.004+01:00</published><updated>2010-12-06T23:26:37.094+01:00</updated><title type='text'>kuchni rozdziewiczanie part II</title><content type='html'>Jednak jest jakiś pożytek z mężczyzn, z którymi się spotykam/spotykałam. Motywują mnie do odkrywania w sobie umiejętności o które sama bym siebie nie podejrzewała, mam wrażenie, że moja własna mama nie wpadłaby, że mogę takich cudów dokonywać. Pan M. zapoczątkował serie kuchennych rewolucji w wersji na ostro, które skończyły się równie szybko, jak i znajomość z nim samym. Mój najnowszy męski nabytek - Pan P.- zdecydowanie woli kuchenne rewolucje na słodko. A że dla mnie rzeczy niemożliwych nie ma, to podjęłam wyzwanie - tiramisu. Prawdziwe, z mascarpone i amaretto, żadne tam proszkowe dziadostwa. Trochę ambicjonalnego samozaparcia, zakupy, wujek Google w asyście i voila! Cud deser i czerwone szpilki  sprawiły, że Pan P. na kolanach błaga o kolejne spotkanie. A ja przecież zarobiona jestem, czasu nie mam, nie wiem, kiedy uda mi się znaleźć dla niego czas w moim napiętym grafiku :P Ha, nauka jednak nie poszła w las! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Pisałam, że spotykać się z mężczyzną, który nie wie o blogu jest bezcenne? No to dodatkową zaletą Pana P. jest to, ze nie mieszka w Toruniu, co otwiera przede mną nowe możliwości... naukowo-zawodowe oczywiście :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-540798696649784312?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/540798696649784312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/12/kuchni-rozdziewiczanie-part-ii.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/540798696649784312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/540798696649784312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/12/kuchni-rozdziewiczanie-part-ii.html' title='kuchni rozdziewiczanie part II'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-2057375237156439166</id><published>2010-12-06T22:30:00.004+01:00</published><updated>2010-12-06T22:44:04.605+01:00</updated><title type='text'>fuck!</title><content type='html'>Że poniedziałki są gównianym dniem, to wie każdy, kto dał się zapędzić w kierat etatowej roboty. Ale co jest z poniedziałkami i samochodami. A konkretniej, autem moim oraz Panny M.? Bo wpadłyśmy w jakąś spiralę pecha motoryzacyjnego i na przemian psuje się mój peugeot albo jej twingos? jakaś klątwa czy jak? zaliczyłyśmy już  próbę kradzieży i włamanie, akumulator razy 2, strajk centralnego zamka, urwanie lusterka i  tajemnicze stłuczki parkingowe i teraz dołączył do tego flak w przednim kole. Fuck, fuck, fuck! i już miałyśmy, wespół z Panną M., zdobyć nową życiowo-niezbędną umiejętność każdej słomianej wdowy, czyli zmianę koła, ale  padre Marek przypomniał mi, że na szczęście mój szanowny kolega Radosław dobrze mnie ubezpieczył i po 5 minutach zjawił się miły Pan z assistance i koło wymienił. Co nie zmienia faktu, że źle się dzieje w państwie duńskim. Oj źle. Aż się boję pomyśleć, co jeszcze czeka mnie i/lub Pannę M. w paśmie SPP, czyli samochodowego pecha permanentnego.  tyle na temat mikołajek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-2057375237156439166?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/2057375237156439166/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/12/fuck.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/2057375237156439166'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/2057375237156439166'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/12/fuck.html' title='fuck!'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-5949490485241851173</id><published>2010-11-30T23:31:00.003+01:00</published><updated>2010-12-01T00:41:20.453+01:00</updated><title type='text'>dialog</title><content type='html'>Ona: wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?&lt;br /&gt;On: wierzę w pożądanie od pierwszego wejrzenia. Co masz na sobie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-5949490485241851173?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/5949490485241851173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/dialog.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5949490485241851173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5949490485241851173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/dialog.html' title='dialog'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-7357318341709678802</id><published>2010-11-29T22:56:00.008+01:00</published><updated>2010-11-30T15:20:16.014+01:00</updated><title type='text'>zima cholernie zła</title><content type='html'>Mam niespodziankę, nie wiem, czy słyszeliście, ale jak co roku zima zaskoczyła drogowców. Bo to przecież niezwykle zaskakująca sprawa, że ni z gruszki, ni z pietruszki, ostatniego dnia listopada pada śnieg. No kto by się spodziewał, mimo że wszystkie pogodynki trąbiły o tym, swoimi wymalowanymi ustami, od 3 tygodni. I tak wszystko i wszystkich zasypało i zawiało, samo centrum miasta wygląda, jak zabita dechami wieś na suwalszczyźnie a ja po drapaniu szyb samochodowych kartą bankomatową próbuje dojechać z roboty do domu nie robiąc użytku z OC i/lub AC. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w tych pięknych okolicznościach przyrody zaczęłam moją przygodę z francuskim. I jedyne, co mogę powiedzieć, to że ładnie brzmi i że poziom jego urody odsłuchowej jest wprost proporcjonalny do jego trudności. Jakoś słabo to widzę, ale czas pokaże. Może mam naturalny dar do frencza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps.Odkrywcza myśl na dziś: spotykanie się z facetem, który nie wie o istnieniu mojego bloga - bezcenne, za wszystko inne zapłacisz kartą, która rano służyła, jako skrobaczka do szyb w aucie. I już nie muszę się zastanawiać, czy mogę napisać, że nasza piątkowa impreza zakończyła się śniadaniem o 7 rano. Ani, że jeden z panów przez cały wieczór przekonywał mnie, że jak mojego chłopaka nie ma na imprezie to tak naprawdę nie istnieje, a jak mu niudostępniłam mojej gościnnej kanapy, bo cierpię na monogamię, to puścił focha z przytupem. Generalnie problem kompatybilności moich zeznań life i chwil blogowej szczerości odchodzi w zapomnienie. Się gra, się ma.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-7357318341709678802?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/7357318341709678802/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/zima-cholernie-za.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7357318341709678802'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7357318341709678802'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/zima-cholernie-za.html' title='zima cholernie zła'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-9071305162692768845</id><published>2010-11-24T23:25:00.002+01:00</published><updated>2010-11-24T23:35:26.551+01:00</updated><title type='text'>prosto z wanny</title><content type='html'>Taplając się w wannie doszłam do epokowych wniosków - lubię moje życie. Oczywiście mam kilka zastrzeżeń, z których największe, to słowo na "d", ale tak generalnie, to nie jest źle. Jednak od dłuższego czasu prześladuje mnie irracjonalna potrzeba zmiany, zmiany, zmiany. Obsesja niemalże. Kusi mnie, żeby zmienić pracę, kusi mnie żeby zmienić miejsce życia i bycia, kusi mnie żeby zmienić samochód, komputer i telefon, kusi mnie żeby zmienić kolor włosów i markę podkładu do twarzy. Skąd to wszystko się bierze? Wyczuwam w sobie jakąś nieposkromioną potrzebę rozwoju i korzystania z życia, bo jak nie teraz, to kiedy? Świat stoi przede mną otworem, nie mam żadnych ograniczeń i zobowiązań, nic mnie tutaj nie trzyma. Chyba czas się ruszyć z miejsca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak sobie właśnie myślę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-9071305162692768845?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/9071305162692768845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/prosto-z-wanny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/9071305162692768845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/9071305162692768845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/prosto-z-wanny.html' title='prosto z wanny'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-380370985079530185</id><published>2010-11-21T23:15:00.005+01:00</published><updated>2010-11-21T23:34:54.463+01:00</updated><title type='text'>ambaras</title><content type='html'>Tak sobie siedzę i myślę, że ze mną chyba coś jest nie tak w kwestii relacji damsko-męskich. Bo jak ja chce to on nie, jak on chce, to ja nie. Jak już oboje chcemy na początku, to po kilku spotkaniach ja nie chce. Bo im bardziej samiec przejawia swoje zainteresowanie i dostępność, tym ja szybciej zwiewam. No bo czy to źle, że nie chce rezygnować ze swojego życia? Bo dużo pracuje, bo zabieram robotę do domu, bo mam znajomych i SWOJE własne plany, bo lubię pobyć sama z sobą i własnymi myślami, bo czasem najbardziej na świecie chcę mieć święty podhalański spokój, bo czasem jestem nietowarzyska i nierozmowna, bo czasem lubię sama jeździć samochodem i sama chodzić na spacer??? I wtedy wychodzę na nieczułą zołzę, która to prędzej spotka się z koleżanką z pracy niż z facetem. No sorry, ale doświadczenie uczy, że faceci przychodzą i odchodzą  i w związku z tym należy bronić, jak niepodległości siebie. Bo koleś sobie pójdzie mówiąc "sorry, że tak wyszło, ale trudno" a kobieta zostaje z pustką wielkości czarnej dziury, bo przecież dla niego rzuciła wszystko i wszystkich wokół siebie, żeby to jaśnie-pan-hrabia-von-dupersztajn był zadowolony. A on ją zostawia, bo "uwiesiła się na nim, dusi go, brakuje mu przestrzeni i powietrza". Dżizas krajst i tak źle i tak niedobrze. Z moich przemyśleń wyłania się jedna konkluzja - w nosie mam, jak powinno być i co/kto czego ode mnie oczekuje. Najważniejsza jestem JA i moje dobre samopoczucie, więc  ja i moje życie to niezależny byt równoległy do życia z facetem, więc sorras panowie - cierpliwości. O.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-380370985079530185?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/380370985079530185/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/ambaras.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/380370985079530185'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/380370985079530185'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/ambaras.html' title='ambaras'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-91435194940173848</id><published>2010-11-07T23:59:00.003+01:00</published><updated>2010-11-08T00:16:36.640+01:00</updated><title type='text'>ał</title><content type='html'>I dupa, gardło mnie boli, jak cholera. Nie pomagają żadne znieczulacze i obawiam się, że to jakieś dziadowskie zapalenie gardła albo inne L-4 generatywne ustrojstwo. Brakuje tylko huraganu, trzęsienia ziemi, szarańczy albo potopu szwedkiego. I to teraz kiedy w mojej robocie zaczyna się sezon na międzynarodowe imprezy masowe pod moim dowództwem. No pięknie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dzisiaj poznałam nową życiową mądrość, czego nie robi się z  serkiem wiejskim. Otóż serka wiejskiego nie wkłada się do torebki, bo można nie mieć serka ale mieć wszystko w serku. Wszystko, rozumiecie? Klucze, kalendarz, portfel, wszystko, co w portfelu, kosmetyki, telefon i milion innych niezbędnych akcesoriów torebkowych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-91435194940173848?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/91435194940173848/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/91435194940173848'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/91435194940173848'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/blog-post.html' title='ał'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-1735663747747548681</id><published>2010-11-04T21:32:00.002+01:00</published><updated>2010-11-04T21:40:12.570+01:00</updated><title type='text'>jesienio-post</title><content type='html'>O dżizas krajst, jak ja nie znoszę jesieni, porannego wstawania do roboty, ciągłego niedospania i niedoprasowania odzieży roboczej, soczewek, które nie chcą trzymać się oka, sukienek, w których zacinają się suwaki, jeżdżenia rano na gościnne występy pracowe w deszczu wietrze i mrozie, nie znoszę tirów, fotoradarów i kolein w drogach, korków w łysomicach i krzeseł, które drą pończochy, nie znoszę też ton maili, na które powinnam odpisać i rosnącego w tempie geometrycznym zakresu obowiązków przy jednoczesnej nierozciągliwości czasoprzestrzeni. Poza tym, to zadowolona jestem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A i odkryłam dzisiaj po kiego groma kobiecie facet w domu, ano po to, żeby rano suwak w sukience zapinał.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-1735663747747548681?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/1735663747747548681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/jesienio-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1735663747747548681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1735663747747548681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/jesienio-post.html' title='jesienio-post'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-6685573529266288258</id><published>2010-11-04T00:23:00.002+01:00</published><updated>2010-11-04T00:26:26.655+01:00</updated><title type='text'>zasłyszane</title><content type='html'>a właściwie zaczytane na gg. Jedyna rzecz, która poprawiła mi humor w robocie, mogłabym zostawić dla siebie, ale spełnię dobry uczynek na dziś i dam Wam się pośmiać. Enjoy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najskrytsze marzenia MĘŻCZYZNY:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Córka na okładce "Cosmopolitan"&lt;br /&gt;2. Syn na okładce "Przeglądu Sportowego&lt;br /&gt;3. Kochanka na okładce "Playboy'a"&lt;br /&gt;4. Żona w programie "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie"...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-6685573529266288258?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/6685573529266288258/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/zasyszane.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6685573529266288258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6685573529266288258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/zasyszane.html' title='zasłyszane'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-302502220897675087</id><published>2010-11-04T00:15:00.002+01:00</published><updated>2010-11-04T00:23:32.359+01:00</updated><title type='text'>hedejk</title><content type='html'>Głowa pęka mi na 1000 0000 kawałków i kawałeczków, mam wrażenie, że za chwilę mi odpadnie i bezwładnie potoczy po blacie, po czym wiedziona siłą grawitacji spadnie pod biurko. Jest przynajmniej nadzieja, że wtedy przestanie mnie boleć. A wszystko przez robotę, czuje się osaczona tym, co muszę zrobić a nie robię, bo nie mam czasu i myślą, że szybko tego czasu mieć nie będę. A sprawa odłożona raz dalej odkłada się sama. Masakra jakaś. I mnie szeffo zapytowuje dzisiaj, czy ja mam jutro wolne, buahahaha, wyśmienity żart, wolne, to ja mam w lipcu. o.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-302502220897675087?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/302502220897675087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/hedejk.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/302502220897675087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/302502220897675087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/hedejk.html' title='hedejk'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3613565364313754830</id><published>2010-11-02T12:39:00.005+01:00</published><updated>2010-11-02T12:59:56.460+01:00</updated><title type='text'>chomikowo</title><content type='html'>Chcieć to móc, tak? Mam niejasne wrażenie, że ta zasada nie przekłada się na doktorat. Bo im bardziej chcę tym bardziej nie mogę. A im bardziej nie mogę tym bardziej mi każą w robocie, a im bardziej mi każą w robocie tym bardziej chcę a jeszcze bardziej nie mogę i błędne koło się zamyka. Czy ktoś może zna jakiś sposób, żeby się z tego kołowrotka wyrwać? Oprócz zmiany roboty, bo na taki genialny pomysł, to sama wpadłam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj z Panną M. zaaplikowałyśmy sobie tymczasową osłodę życia w postaci atomowej dawki likieru korówkowego, no ale dzisiaj rano trzeba było wrócić do gorzkawej rzeczywistości niemocy twórczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vzYBhJ2k8G4"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3613565364313754830?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3613565364313754830/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/chciec-to-moc-tak-mam-niejasne-wrazenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3613565364313754830'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3613565364313754830'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/11/chciec-to-moc-tak-mam-niejasne-wrazenie.html' title='chomikowo'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-7143451831330263205</id><published>2010-10-25T23:31:00.003+02:00</published><updated>2010-10-25T23:49:48.598+02:00</updated><title type='text'>tell my why...</title><content type='html'>nie, no mi nie trzeba mówić dlaczego ja nie lubię poniedziałku. Niech ktoś mi poda jeden argument, dla którego miałabym go choć trochę znienielubić. Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż wstaje rano, jak zwykle spóźniona do roboty, biegnę galopem przez starówkę, laptop segregator pełen umów, tojebeczka wielkości worka na ziemniaki. I co i nie mogę otworzyć samochodu. Ani w prawo, ani w lewo. Ani autopilotem ani kluczykiem. No żesz kurna jego mać. Ale nic, po konsultacji z padre Markiem, idę wymienić baterię w kluczyku, bo pewnie dlatego nie działa. Lece przez starówkę z tymi wszystkim manelami, jak wielbłąd. Wymienione, wlokę się z powrotem na parking. Klik, klik i dupa. Dupa, dupa, dupa. No to assistance, w końcu za coś płacę im grubą mamonę. 20 minut czekania na połączenie, po czym jakaś lasia mówi mi, że ja mam tylko OC. No myślałam, że mnie szlag jasny trafi albo zejdę na atak serca. To se zadzwoniłam raz jeszcze i jakiś inny, tym razem wyszkolony ludź, przyjmuje zgłoszenie i mówi, że za chwilę oddzwoni, kiedy ktoś może mi pomóc. I wtedy nie wytrzymałam i mówię mu, że od godziny próbuje wsiąść do swojego samochodu, jest poniedziałek, miałam ciężki weekend i jestem spóźniona do roboty, na dodatek stoję tutaj trzymam laptopa, segregator i torebkę, jednocześnie rozmawiając przez telefon, który za minutę mi się rozładuje, wiatr podwiewa mi spódniczkę i cała ulica ogląda moje pończochy, niech pan mi nie mówi, ze oddzwoni. Nooo i za 5 minut zjawiła się pomoc, mcgajwerowskim sposobem otworzył drzwi i tyle. Wyrok: trzeba naprawić centralny zamek, co z miłą chęcią uczynią w serwisie za odpowiednią opłatą. Szit! A na zakończenie tego wspaniałego dnia zjadłam na obiad zupę pomidorową, której nie lubię. Dobrze, że już za chwilę wtorek, bo jeszcze mogłabym się pociąć gumką myszką.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-7143451831330263205?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/7143451831330263205/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/tell-my-why.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7143451831330263205'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7143451831330263205'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/tell-my-why.html' title='tell my why...'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3327940499220782643</id><published>2010-10-23T20:45:00.000+02:00</published><updated>2010-10-23T20:48:34.940+02:00</updated><title type='text'>i tyle</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_twhvW2E54g8/TMMt1Lc9EGI/AAAAAAAAAGQ/smCCfCJTAAs/s1600/1287856828_by_Himeyuki_500.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 317px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_twhvW2E54g8/TMMt1Lc9EGI/AAAAAAAAAGQ/smCCfCJTAAs/s400/1287856828_by_Himeyuki_500.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5531315158971650146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3327940499220782643?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3327940499220782643/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/i-tyle.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3327940499220782643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3327940499220782643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/i-tyle.html' title='i tyle'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_twhvW2E54g8/TMMt1Lc9EGI/AAAAAAAAAGQ/smCCfCJTAAs/s72-c/1287856828_by_Himeyuki_500.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-4770156505963920391</id><published>2010-10-20T20:14:00.003+02:00</published><updated>2010-10-20T20:21:20.090+02:00</updated><title type='text'>you're  bjutiful</title><content type='html'>Kolejny raz sprawdza się stara zasada, że im więcej pracuję tym lepiej wyglądam. A ostatnimi dniami, to chyba wyglądam bosko, bo wszyscy mówią mi, jak to ja ładna. I oh i ah i ohah. Jeszcze trochę i w to uwierzę, a wtedy będzie kłopot :p&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wielu latach rozstania wróciłam do romansu z telewizorem. I teraz w sypialni mam centrum dowodzenia, tv, laptok, lampka nocna, kawa i książka na stoliku nocnym i mogę rządzić światem. A Panowie z kablówki, to chyba tutaj na wyryw przyszli, bo ja tu biegam, latam, zgoda właściciela, sraty-pierdaty a oni mnie pytają, czy ja tutaj sama mieszkam i gdzie pracuję. Ładnie, ładnie. Oni też pewnie chcieli mi powiedzieć, że ładnie wyglądam, ale się wstydzili :P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-4770156505963920391?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/4770156505963920391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/youre-bjutiful.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4770156505963920391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4770156505963920391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/youre-bjutiful.html' title='you&apos;re  bjutiful'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-6914186946662240920</id><published>2010-10-19T19:32:00.003+02:00</published><updated>2010-10-19T19:52:24.144+02:00</updated><title type='text'>in action</title><content type='html'>Nie, no wreszcie zaczynam być sobą i wracam to tak zwanej normalności, czyli pracuję po 16 h a i tak robotę zabieram do domu, moje obowiązki mnożą się w tempie geometrycznym, biegam z zebrania na zebranie pomiędzy innymi spotkaniami, nie mogę żyć bez kalendarza tyle się dzieje, w konsekwencji  nie mam siły na nic ale jestem zadowolona. I to jestem ja, kamila, co się zowie. A nie jakieś dziewczę, polskie ciele prawie, bez zajęcia z nadmiarem wolnego czasu i niezużytej energii, z którą nie wie, co ma począć. Ha! Wracam do gry!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w ramach samorozwoju i zajęć pozalekcyjnych,  Panna K. i Panna M. postanowiły zdobyć nową sprawność dla dam - wymiana akumulatora w aucie. Po barwnej dyskusji z panem w sklepie, zanabyłyśmy akumulator. Ale zabawa miała dopiero się zacząć, na parkingu, na starówce, przystąpiłyśmy do dzieła wymiany. Widowni nam nie brakowało. Miałam wrażenie, że niektórzy mieli nadzieje, że coś wybuchnie albo będą ofiary w ludziach. Ale nic z tych rzeczy, działa, jak szwajcarski zegarek. Kolejnym krokiem będzie wymiana oleju i uszczelnianie okien. Przecież trzeba sobie w życiu jakoś radzić a nie siedzieć i narzekać na marny los.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-6914186946662240920?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/6914186946662240920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/in-action.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6914186946662240920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6914186946662240920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/in-action.html' title='in action'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-329326649147246604</id><published>2010-10-18T21:27:00.011+02:00</published><updated>2010-10-19T00:25:19.332+02:00</updated><title type='text'>racja moja i mojsza</title><content type='html'>Ja nie wiem, co Wy tacy zainteresowani tym Panem M., tęsknicie za nim, czy jak? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiadając na wszystkie pytania związane z Panem M. i co się z nim stało. No cóż, chodzą plotki, że wpadł do króliczej dziury i w krainie czarów oddaje się uciechom cielesnym z nowo poznaną, bliżej mi nieznaną "alicją". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz uwaga, bo będę publicznie posypywała głowę popiołem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- przyznaję rację KAŻDEMU, kto mówił mi, że mam wiać, gdzie pieprz rośnie (swoja drogą zastawialiście się kiedyś, gdzie faktycznie rośnie pieprz?;]);&lt;br /&gt;- przyznaję nawet rację koledze Pana M., który już dawno temu, zamroćkany na amen, powiedział mi... no to co powiedział :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moi drodzy, wszyscy bez wyjątku mieliście rację.  Ja, jak zwykle żadnego z Was nie posłuchałam i teraz masz babo placek. Lajf gołs on. Temat uważam zamknięty raz na zawsze i niech mi nikt nie waży się wspominać! A co ja na to? Łel, o mnie się  nie martw, o mnie się nie martw, ja sobie radę dam... tyryryry Ha! Kto inny, jak nie ja. Z takimi ludźmi wokół mnie, dam sobie radę ze wszystkim. Rzeczy niemożliwe załatwiam od ręki a na cuda trzeba chwilę poczekać  :-) Z Panem T. ponarzekaliśmy sobie dzisiaj na nasze fatalne wybory życiowe dotyczące ludzi, z którymi się spotykamy a z Panną M. kontynuujemy nasz high-life, dzisiaj chata solna w osadzie Karbówko. Ha! Się gra, się ma! Świat jest piękny, życie pełne perspektyw, jest dobrze ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. A jak jeszcze kiedyś napiszę Wam tutaj, że znajomość jest rozwojowa, to macie moje przyzwolenie zrobienie mi z dupencji jesieni średniowiecza :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-329326649147246604?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/329326649147246604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/racja-moja-i-mojsza.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/329326649147246604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/329326649147246604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/racja-moja-i-mojsza.html' title='racja moja i mojsza'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-1313374118691211635</id><published>2010-10-18T12:39:00.000+02:00</published><updated>2010-10-18T12:40:07.434+02:00</updated><title type='text'>doei heer M.</title><content type='html'>Ogłoszenie duszpasterskie - Pan M. złożył formalną rezygnację z uczestnictwa  moim blogowym serialu telenowelowym i żywocie. Zgodnie z wymogami do wniosku dołączył opłatę skarbową, 2 zdjęcia RTG płuc, USG brzucha oraz potwierdzony notarialnie numer buta. Rezygnację przyjęto. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-1313374118691211635?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/1313374118691211635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/doei-heer-m_18.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1313374118691211635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1313374118691211635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/doei-heer-m_18.html' title='doei heer M.'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-4658788576545304482</id><published>2010-10-11T14:18:00.000+02:00</published><updated>2010-10-11T14:19:35.436+02:00</updated><title type='text'>cytując..</title><content type='html'>...Pana Eichelbergera:&lt;br /&gt;Dziewczynka, gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak poruszać się w świecie. A w szczególności zrozumie, że gdy ją boli, to tak naprawdę nie boli. Gdy jej się chce, to tak naprawdę jej się nie chce, a gdy nie chce, to właśnie chce. Gdy płacze, to histeryzuje i jest niewdzięczna. Gdy się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna. Gdy się cieszy, to się wygłupia, albo jest pijana. Gdy chce ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy się kimś zainteresuje, to się puszcza. Gdy się wstydzi, to jest głupia, a gdy się nie wstydzi to jest bezwstydna. Gdy się przy czymś upiera, to przesadza, a gdy się nie upiera, to nie wie czego chce. Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna. Gdy ma ochotę na seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty na seks, to też jest suką. Jeśli chce być kimś – to znaczy, że przewróciło się jej w głowie, a jak nie chce być kimś, to jest głupią kurą. Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał, a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana. Wtedy też będzie wiedzieć, że gdy dostaje furii – to jej się tylko tak zdaje. W każdym razie, może być pewna, że nie ma żadnych prawdziwych powodów do gniewu i powinna udać się po poradę do psychoterapeuty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-4658788576545304482?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/4658788576545304482/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/cytujac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4658788576545304482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4658788576545304482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/cytujac.html' title='cytując..'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-2931309185334100780</id><published>2010-10-08T01:01:00.002+02:00</published><updated>2010-10-08T01:09:40.727+02:00</updated><title type='text'>pierwsze -  nie okłamuj szefa swego</title><content type='html'>Zapamiętajcie - nigdy nie kłamcie swojemu szefowi. Albo kłamcie umiejętniej niż ja, potrenujcie wcześniej na kimś innym, czy coś. Bo jak przez kilka miesięcy Szeffo pytał, czy pani kamila pisze artykuł, to pani kamila biła się w pierś, ze pisze, pisze a co ma nie pisać. No ale tak naprawdę, to ani słowo nie zostało napisane, kamila natomiast miała cwany plan wykręcenia się od pisania. No bo deadline minął a ja bidna nie  zdążyłam, łola boga, tyle pracy na darmo, ale nic, przecież nie wstrzymamy druku, żeby na kamilę poczekać. A właśnie, ze wstrzymamy, a co. I dupa, teraz siedzę i jęczę i próbuje wydusić z siebie 10 000 znaków w języku brytoli.Dzizas krajst, siedzę, czytam, nic nie rozumiem. Czytam jeszcze raz, myślę i nadal nic nie kumam. Koniec, koniec, zemrę tutaj nad klawiaturą i będę pierwszą ofiarą nauki polskiej. o.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-2931309185334100780?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/2931309185334100780/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/pierwsze-nie-okamuj-szefa-swego.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/2931309185334100780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/2931309185334100780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/pierwsze-nie-okamuj-szefa-swego.html' title='pierwsze -  nie okłamuj szefa swego'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-5403285378271847130</id><published>2010-10-07T01:22:00.000+02:00</published><updated>2010-10-07T01:23:42.721+02:00</updated><title type='text'>nie jest dobrze</title><content type='html'>Wykładowca:&lt;br /&gt;- Opowiem wam teraz anegdotę, którą opowiadam prawie wszystkim grupom.&lt;br /&gt;Otóż w czasach PRL, wiecie, ścisła cenzura, w pewnej wsi koncert&lt;br /&gt;chciał dać zespół o pięknej nazwie "Przeje*ane". Niestety, źle by to&lt;br /&gt;wyglądało na plakatach, więc sprytny sołtys tejże wsi postanowił&lt;br /&gt;zmienić nazwę na "Nie Jest Dobrze". Historyjka kończy się happy endem,&lt;br /&gt;zespół się zgodził, koncert był udany. A teraz przechodzimy do&lt;br /&gt;głównego powodu, dla którego to słyszycie. Moi drodzy, sprawdziłam&lt;br /&gt;wasze prace...&lt;br /&gt;..Nie jest dobrze...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc moi drodzy, nie jest dobrze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-5403285378271847130?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/5403285378271847130/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/nie-jest-dobrze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5403285378271847130'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5403285378271847130'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/nie-jest-dobrze.html' title='nie jest dobrze'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-6056414871511868491</id><published>2010-10-04T21:58:00.003+02:00</published><updated>2010-10-04T22:23:57.232+02:00</updated><title type='text'>kryzys wieku sredniego</title><content type='html'>Jak nie piszę, to nie piszę, jak pisze to elaborat. Ot cała kamila. Ale trzeba mnie kochać taką jaką jestem, a nie jaką mogłabym być. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od jakiegoś czasu mam permanentną ochotę na naleśniki. No mogłabym je jeść o każdej porze dnia i nocy, z silnym wskazaniem na noc. Niby nic w tym nadzwyczajnego, ale nie sądzę, żeby moja waga była zadowolona z nocnego smażenia naleśniorow. Muszę jakoś nad tym zapanować, czy coś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu jechałam na immatrykulację pierwszaków i pech chciał, że trafiłam na masowe wprowadzki do akademików, w których pomieszkiwałam na studiach. I mnie trafił kryzys wieku średniego, no prawie. Bo sprzedałabym duszę diabłu, żeby móc przeżyć to jeszcze raz, taki rok w akademiku. Bez roboty, obowiązków, odpowiedzialności, powagi, rozwagi i innych takich atrakcji, co to z wiekiem przychodzą. Status studenta sprawia, że społeczeństwo wiele człowiekowi wybacza, a życie staje się lżejsze, łatwiejsze i przyjemniejsze. Byłam przekonana, ze wyrosłam z tego rodzaju excesów, ale nie, nie, nie. Chyba mam za dużo dobrych wspomnień ze studenckich lat, żeby kiedykolwiek stwierdzić, że nie chciałabym tam wrócić. No może, jak już będę multimiliarderką, a moje życie zamieni się w pasmo niekończących się sukcesów zawodowych i osobistych. Wtedy, to i owszem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-6056414871511868491?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/6056414871511868491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/kryzys-wieku-sredniego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6056414871511868491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6056414871511868491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/kryzys-wieku-sredniego.html' title='kryzys wieku sredniego'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-6924511613160417806</id><published>2010-10-04T21:39:00.002+02:00</published><updated>2010-10-04T21:57:46.327+02:00</updated><title type='text'>pamietaj nygusie masz byc orlem a nie strusiem</title><content type='html'>Poszukiwania zaginionej spódniczki uważam za oficjalnie zakończone. Znalazła się sama. W szafie, którą swego czasu przerzuciłam do góry nogami w szale poszukiwań. Łel, ważne, że do mnie wróciła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam wdrożyć w życie me program gruntownej przemiany, bo trzeba mieć w życiu priorytety i zdaje się, że ostatnimi czasy trochę mi się miksowały (zaryzykowałabym stwierdzenie, że nawet blendowały) cele i stopień ważności, ale dzisiaj doznałam olśnienia. Już wiem, co jest dla mnie najważniejsze, przynajmniej, jeżeli chodzi o stan na dzień dzisiejszy. Oczywiście, jak w każdej porządnej r-ewolucji nie obędzie się bez ofiar. A co będzie jutro, to się zobaczy, w końcu carpe diem, co nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna sprawa, jak byście jeszcze nie zauważyli, to  ta cholerna jesień znowu się zaczęła. Jest zimno, ciemno i okropnie. Obroty terapeutów ulegają podwojeniu, a ja myślę o kupnie telewizora, przed którym broniłam się przez kilka lat. O matko boska elektryczna, chyba jest ze mną naprawdę źle skoro jestem w stanie posunąć się do absolutnej ostateczności, czyli zanabycia czaso-pożeracza-mózgu-rozmiękczacza w postaci odbiornika TV. Jest jeszcze szansa, że zjawi się jakiś rycerz na białym rumaku i tak mnie zaabsorbuje swoim jestestwem, że zrezygnuje z tego desperackiego kroku. No ale nie oszukujmy się, szanse są raczej średnio nikłe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-6924511613160417806?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/6924511613160417806/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/pamietaj-nygusie-masz-byc-orlem-nie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6924511613160417806'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6924511613160417806'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/10/pamietaj-nygusie-masz-byc-orlem-nie.html' title='pamietaj nygusie masz byc orlem a nie strusiem'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-4867834651186564195</id><published>2010-09-05T23:15:00.002+02:00</published><updated>2010-09-05T23:25:19.453+02:00</updated><title type='text'>skirt-napping</title><content type='html'>Czy ktoś widział może moją szarą spódniczkę w kratę? Ołówkową. Z kieszeniami. Wiązaną w pasie. Bo szukam jej i szukam i nic. Moje mieszkanie przerzucone (dosłownie) do góry nogami. Mieszkanie rodzicieli szanownych przeszukane. Znajomi przepytani. I nic. Myślicie, że mogę mieć ją w bagażniku między tym winem gdzieś? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni raz, kiedy pamiętam, że miałam ją na sobie, to były urodziny Bartosza i głowę daję, że wróciłam w niej rano do domu, bo założę się, że straż wiejska odnotowałaby mój przemarsz ulicą odrodzenia i po starówce w samych majtasach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-4867834651186564195?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/4867834651186564195/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/09/skirt-napping.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4867834651186564195'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4867834651186564195'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/09/skirt-napping.html' title='skirt-napping'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-8372153389854147578</id><published>2010-09-05T22:52:00.003+02:00</published><updated>2010-09-05T23:14:11.197+02:00</updated><title type='text'>domofonowa zagadka</title><content type='html'>Takich dwóch Panien, jak Panna M. i Panna K., to ze świecą szukać. Dzisiaj, na ten przykład, rozwiązywałyśmy domofonową zagadkę zadaną nam przez właściciela naszych mieszkań, otóż kazał nam sprawdzić, czy domofony działają, jak należy. Tośmy się wybrały na spacer, lody, kawę, oględziny drzwi oraz zapasu wina w bagażniku peugeota  i pizze, a później chciałyśmy zrobić test domofonowy. Nooo tylko teraz, gdzie my mamy właściwie dzwonić, bo numerów mieszkań brak, nazwiska są, a i owszem, ale żadne z nich nie należy do żadnej z nas. Chyba, że o czymś nie wiemy i ktoś nam pozamieniał tożsamości, jak na pizzy byłyśmy. I tak, po krótkich konsultacjach z Panią z sąsiedniego sklepu ustaliłyśmy, że chyba jednak najpierw dowiemy się, pod jakie nazwisko mamy dzwonić, a w następnej kolejności przejdziemy do części właściwej testu. Ewentualnie, jak zasugerowała moja kuzynka szanowna, to wymyślimy jakieś hasło, na przykład "wino", "wódka", "piwo", "dupka", "sex" i będziemy dzwonić wszędzie, mówić hasło i jak osoba na górze usłyszy hasło tzn., że ten oto guziczek jest mój tudzież Panny M. Jak ktoś ma inne pomysły, to chętnie skorzystamy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, to obudził się we mnie pewien bunt, bo jak to mówił T., dawać i prosić, to za dużo. Koniec tego dobrego i basta!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-8372153389854147578?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/8372153389854147578/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/09/domofonowa-zagadka.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/8372153389854147578'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/8372153389854147578'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/09/domofonowa-zagadka.html' title='domofonowa zagadka'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-7395056808752664107</id><published>2010-09-03T23:19:00.004+02:00</published><updated>2010-09-03T23:50:32.425+02:00</updated><title type='text'>noc świra</title><content type='html'>Czy dzisiaj jest pełnia, czy jak? No czuje się, jak w jakiejś nocy świstaka, albo lepiej nocy świra. Ludzie jeżdżą po drogach, jak im się podoba, ja mam refleks pijanego 75-latka we mgle, policja czai się na każdym kroku i ogólnie, czuje się rozpier..olona na milion "kawałków, kłębków, strzępków, niedopałków". I za nic się do kupy zebrać nie mogę, żadnego hiper-glu, co by mnie sklepił do kupy, nie widzę. Udało mi się także zrobić z siebie dziewczę nie rozumiejące, co się do niej mówi/pisze, a później jeszcze bardziej głupio się z tego tłumaczące. Wszystkie części  teksańskiej masakry piłą mechaniczna, to przy tym pikuś.Idę wziąć gorącą kąpiel, chociaż mam pewne obawy, ze mogę się utopić.  Dżizas, oby do rana, oby do rana, oby do rana. I będę mogła resztę weekendu tłumaczyć się z dzisiejszych głupot.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-7395056808752664107?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/7395056808752664107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/09/noc-swistaka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7395056808752664107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7395056808752664107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/09/noc-swistaka.html' title='noc świra'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-54140969012841607</id><published>2010-08-31T00:14:00.009+02:00</published><updated>2010-08-31T00:56:41.177+02:00</updated><title type='text'>jestem sobie przedszkolaczek</title><content type='html'>Spać kurna nie mogę. Siedzę, w środku nocy i tygodnia, oglądam czystokrwisty-serial-o-wampirach. A że ideologicznie nie chcę wrzucać monety, to mogę obejrzeć tylko 72 minuty co 54 minuty. Ciekawe, nie sadzicie? Jaki ten internet pouczający, tak życiowo - allegro uczy nas cierpliwości a seriale-on-line dawkowania przyjemności. Aż się boje pomyśleć, czego jeszcze nauczy mnie wujek google albo ciocia wiki w bezsenne jesienno-zimowe depresjonoce. Ale wracając do bieżących tematów, to w owych 54 minutowych przerwach słucham sobie Fasolek. Tak, Fasolek (ale jak zacznę oglądać jakiś tenczowy mjuzik boks, to zacznijcie się o mnie martwić). W mojej zasobo-muzyczno-tece wykopałam caluuuśki fasolko-folder.I tak słucham tych ogórków, fantazji, kolorowych kredek i innych zuzi-lalek-niedużych i sama nie wiem, czego chce. Mam nawet obawy,że nie jestem pewna czego nie chcę,a to już zakrawa o mały dramat. Bo tak źle i tak niedobrze. A jak chce zrobić, żeby było lepiej, to wychodzi jeszcze gorzej niż było. Chyba ze mną coś nie tak, bo nawet zapomniałam, co chciałam dzisiaj napisać. Na szczęście wiem, czego napisać nie chciałam. Czy ja jestem sfrustrowana? Nie skądże. No dobra, może troszeczkę. Ktoś zauważył u mnie jakieś inne niepokojące objawy dramato-zwiastujące? Bo coś czuję, że jakiś mały koniec świata wisi w powietrzu albo czai się gdzieś w ciemnym zaułku. Jak tych dwóch małolatów z starówki, co wczoraj czaiło się za rogiem i czekało na Pana M. i jego mienie. Ku uciesze autorki(a zapewne jeszcze większemu zadowoleniu Pana M.) mienie pozostało u właściciela. Co nie zmienia faktu, że uprzejmie proszę o odnotowanie sobie w kajecikach, że mieszkam w niebezpiecznej okolicy i uważać ludziska, jak się do mnie wybieracie. Bo obawiam się, że pokojowe rozwiązania i Wasze, ciężko zdobyte na nie-najtańszych-szkoleniach, umiejętności negocjacyjne mogą do niczego się nie przydać. Proponuje poruszać się zwartymi grupami wzajemnej adoracji, jak wiadomo w kupie siła. Poza tym z innych wiadomości bieżących, to mam już rolety w oknach, które raz na zawsze przerwały niepowtarzalną sąsiedzką zażyłość wizualną z dwoma panami z kamienicy naprzeciwko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minęły 54 minuty, idę oglądać wampiry. Adieu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-54140969012841607?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/54140969012841607/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/jestem-sobie-przedszkolaczek.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/54140969012841607'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/54140969012841607'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/jestem-sobie-przedszkolaczek.html' title='jestem sobie przedszkolaczek'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3065962552677052246</id><published>2010-08-24T21:46:00.003+02:00</published><updated>2010-08-24T23:14:28.895+02:00</updated><title type='text'>koniec pewnej epoki</title><content type='html'>Ja wiem, że czasy się zmieniają i ludzie się zmieniają ale żyłam w błogim przekonaniu, że no są rzeczy, które pozostaną choćby nie wiem co. Niech się wali i pali, niech się zmieniają miss polonie, niech usuną pałac prezydencki spod krzyża i  choćbym została koronkarką abstynentką, to to pewien status quo zostanie utrzymany. Do takich rzeczy należały moje "małe rączki". Wszyscy wiedzieli, że kamila ma małe rączki i w związku z tym w pewnych rzeczach trzeba ją wyręczyć. Absolutnym masterem w kwestii "niesienia pomocy" malym rączkom kamilki był od zawsze Padre Marek. Poza tym łapało się na to większość znanych mi panów, aż do momentu, kiedy sprzedałam tekst o małych rączkach Panu M. I wtedy, Pan M., ze stoickim spokojem na twarzy i uśmiechem na ustach odpowiedział: "Ale je masz". O dzizas, całe życie stanęło mi przed oczami, Pan M. jedną jedyną riopstą zakończył epokę "małych rączek". No tego, to ja się nie spodziewałam. Jeszcze jestem w lekkim szoku pourazowym.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Dobrze, ze Padre Marek jeszcze tego nie słyszał, bo wtedy, to by dopiero było :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3065962552677052246?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3065962552677052246/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/koniec-pewnej-epoki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3065962552677052246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3065962552677052246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/koniec-pewnej-epoki.html' title='koniec pewnej epoki'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-7673423070658451710</id><published>2010-08-24T21:21:00.005+02:00</published><updated>2010-08-24T21:46:20.891+02:00</updated><title type='text'>mentalna blondynka</title><content type='html'>O tym, że kamila jest mentalną blondynkę, to wiedzą wszyscy, którzy mnie znają trochę dłużej niż tydzień, ba większości nawet, to już nie dziwi i moje blondyńskie wybryki przyjmują ze stoickim spokojem na twarzy. Tylko tata zawsze mówi, że za szkody wyrządzone przez jego dorosłe dziecko materialnie nie odpowiada. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak, postanowiłam zaopatrzyć moje mieszkanie w rolety, bo mnie słońce rano budziło i doprowadzało do szewskiej paski, jak tak mi w oczy świeciło. Jak wiedzą wszystkie dzieci - słoneczko zabija, żaróweczka nie. Jak pomyślałam, tak zrobiłam, pojechałam i kupiłam rolety ale nie pomyślałam o tym, że jak słusznie zauważył Pan M., to bambusowe żaluzje, to może i na zimę się przydadzą ale teraz, to kiepsko, bo jak je rozwinę, to okna nie otworzę. A jak okna nie otworzę, to rano będzie potrawka z kamili gotowanej na miękko w sosie własnym. Więc ogólnie dupa. Wieszanie rolet in progress ale funkcjonalności nul.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na fali spełniania moich zachcianek AGD zanabyłam sobie ostatnio ekspres do kawy. I pomijając już fakt, że przez pół godziny szukaliśmy się z kurierem po starówce, to jak już go przytargałam do domu, rozpakowałam i przeszłam do masakrycznie nielubianej przeze mnie czynność, a mianowicie studiowania instrukcji. Zmęczyłam się przy tym okrutnie i oczywiście, jak zawsze nic a nic nie rozumiałam. No to praktyka, zainstalowałam, co tam trzeba, biorę się z parzenie kawy al tutaj mi sitko wysadza ciśnienie. Raz i drugi, no to zaczynam oględziny i dochodzę do wniosku, ze sprzedali mi sitka bez dziurek. No wstyd i hańba, oszukali mnie decydenci, malkontenci, chamy i prostaki. No bo niby tam jedna tyci, tyci, mikroskopijna dziurka jest ale no przecież przez to się kawa nie naleje, no nie możliwe. I już. Rozważałam dwie opcje - awantura w sklepie albo samodzielne wiercenie otworków w liczbie, którą ja uważam za odpowiednią. Noo a co się okazało, ze trzeba było mocniej sitko przykręcić, I gra. Do takich skomplikowanych urządzeń kuchennych, to w komplecie powinni jakieś szkolenie oferować. Przychodzi miły Pan, do wyboru młodszy, starszy, brunet, blondyn, wysoki, niski (no co kto lubi, do wyboru, do koloru), przynosi ekspres i przeprowadza instruktaż. I wszyscy byliby zadowoleni. Dobry pomysł, co nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Morał tej bajki jest prosty i niektórym znany, że kamila starsza to może i będzie, ale mądrzejsza, to raczej wątpliwa sprawa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-7673423070658451710?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/7673423070658451710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/o-tym-ze-kamila-jest-mentalna-blondynke.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7673423070658451710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7673423070658451710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/o-tym-ze-kamila-jest-mentalna-blondynke.html' title='mentalna blondynka'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3167675980846861572</id><published>2010-08-24T21:01:00.002+02:00</published><updated>2010-08-24T21:18:53.979+02:00</updated><title type='text'>mijają dni, miesiące...</title><content type='html'>W piątek miałam okazję kolejny raz sprawdzić, czy aby na pewno sex z kacem mają jakiś związek przyczynowo-skutkowy. Ręczę, że mają. Celibat + sporo alkoholu przeróżnej maści w piątek = mega kac w sobotę. Naprawdę rzadko przeklinam, ale jak w sobotę otworzyłam oczy, to jedyne, co pomyślałam, to "o żesz kur..de fajans". Nawet włosy mnie bolały i miałam nieodparte wrażenie, że mam obrzęk mózgu, który nie mieści się już w czaszce. Masakra, rzeź niewiniątek w najgorszej z postaci. Cały dzień błąkałam się, jak takie dziecko we mgle na Islandii i szukałam szczęścia, które tego dnia było świętym spokojem. A mama mówiła:"dziecko nie pij". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w niedzielę, w ramach urozmaicania sobie życia, spółdzielnia pracy "pavulony" wybrała się na żużel. Bilans wycieczki jest taki:&lt;br /&gt;1h w drodze na stadion plus szukanie parkingu w burzy i deszczu,&lt;br /&gt;10 min droga w deszczu z parkingu na stadion,&lt;br /&gt;1,5h gapienia się, jak utwardzają tor,&lt;br /&gt;1 bieg juniorów i odwołany mecz z powodu burzy i ulewy,&lt;br /&gt;10 min drogi ze stadionu na parking brodząc w błocie i wodzie po samiuśkie kolana,&lt;br /&gt;1,5h stania w korku do wyjazdu z parkingu.&lt;br /&gt;Nauczka, żeby nigdy nie jeździć samochodem na moto-arene - bezcenna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3167675980846861572?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3167675980846861572/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/mijaja-dni-miesiace.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3167675980846861572'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3167675980846861572'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/mijaja-dni-miesiace.html' title='mijają dni, miesiące...'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3594621524726101137</id><published>2010-08-18T13:28:00.002+02:00</published><updated>2010-08-18T13:28:58.610+02:00</updated><title type='text'>mały update</title><content type='html'>Mały update, sex jest też dobry na przeganianie deszczu a aktorstwo jest dobre na wszystko :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3594621524726101137?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3594621524726101137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/may-update.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3594621524726101137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3594621524726101137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/may-update.html' title='mały update'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-5304133625019351223</id><published>2010-08-15T22:44:00.004+02:00</published><updated>2010-08-15T23:22:44.531+02:00</updated><title type='text'>kaco-lek</title><content type='html'>Uwaga, post zawiera treści dostępne po okazaniu dowodu osobistego. Jak go nie masz, to se idź, jak masz czuj się zaproszony, jak dowód zabrał Ci wnuk przed wyborami, to okaż odcinek od renty/emerytury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sposobów  na kaca tyle ilu pijących, czyli niezliczona ilość. Jedne sposoby są bardziej oczywiste inne mniej, moim faworytem w kategorii "dziwactwa" jest spalony tost. Tylko mnie nie pytajcie, dlaczego, bo nie wiem. Wyczytałam gdzieś w czeluściach ynternetu. Zdradzę Wam w tajemnicy, że wieść gminna  niesie, iż niezawodnym sposobem na kaca morderce, co nie ma serca, jest nie pić dnia poprzedniego. No ale... nie znamy się od wczoraj, prawda? Wiem, że takie rozwiązanie rzadko wchodzi w grę. I w związku z tym, ze kacor bywa nieodłącznym elementem mojego żywota, ostatnimi czasy nurtuje mnie pewna kwestia, jaki jest związek przyczynowo skutkowy między kacem a sexem. A dokładnie, to między brakiem kaca dnia następnego a sexem nocy uprzedniej? Bo nijak nie kumam, a chciałabym. Prawdę objawioną o współzależności tychże dwóch czynników sprzedał mi Pan M. i o ile w skórę Pana M. wejść nie mogę, to postanowiłam sprawdzić na sobie. A co tam, niech stracę. Poświęcę się dla dobra nauki. Moi drodzy - działa. Sprawdziłam kilka razy, oczywiście żeby przypadkowo nie zafałszować wyników eksperymentu. I o ile po suto zakrapianej imprezie, zwykle budził mnie tupot gołębi, szelest liści i cholerny kaco-ból głowy, to po użyciu sexu, nic. Jak młoda bogini. Ciekaweee, ciekawee. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Wy testowaliście już taki kaco-lek? A może wiecie dlaczego działa? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna po łikendowa sprawa, ja und Pan M.,wstajemy sobie świtem około 14.30, dokonujemy szybkiej oceny sytuacji i już wiemy, że na śniadanie za późno, a gotowanie nie znajduje się w zasięgu naszych zdolności psycho-fizycznych. Pytamy wujka googla, co i gdzie zamówić, dzwonimy do najbliższego mi chinczyka i próbujemy dogadać się z Panią, która była bardziej wczorajsza niż my. Jak już przebrnęliśmy przez etap zamawiania i Panu M. przed oczami jawiła się wizja dużej butelki pepsi na naszym stole, to okazało się, że do dwóch dwudaniowych obiadów dostaliśmy butelkę peepsi o pojemności 0,2l. O żesz, 0,2.Rozumiecie? no mniejszych chyba nie produkują. Widok dużego, postawnego pana, który targa w jednym reku sporą reklamówkę z jedzeniem a w drugiej dzierży tę małą buteleczkę pepsi - absolutnie bezcenny. Mamy też, wespół z Panem M., dobrą radę - otóż nie zamawia się pikantnej zupy w 34 stopniowym upale i nie ogląda się von Triera do niedzielnego obiadu. O.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-5304133625019351223?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/5304133625019351223/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/kaco-lek.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5304133625019351223'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5304133625019351223'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/kaco-lek.html' title='kaco-lek'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-7007263675620493707</id><published>2010-08-15T21:12:00.004+02:00</published><updated>2010-08-15T21:39:29.969+02:00</updated><title type='text'>czwarta fala powodziowa</title><content type='html'>Czas sobie leci, życie toczy swoim  torem a ja czuje się, jak wykolejona lokomotywa, co ją jakiś nawiedzony zawiadowca ruchu skierował na owy na maxa pogięty i pokręcony tor. Moje zeszło tygodniowe kłopoty z parkowaniem, to był pikuś, może nawet pan pikuś. Popierdółka jakaś. Wracam sobie w piątek późnym wieczorem do domu, oddaje się mojej absolutnie najulubieńszej na świecie rozrywce, czyli prasowaniu stosów ubrań aż tu nagle słyszę jakieś dźwięki wydobywające się spod zlewu w kuchni. Myślę sobie, że to pewnie te bakterie,  co ich domestos nie zabił albo mały głód podstępnie włazi inną drogą do domu. Otwieram szafkę a tam co? A tak wrząca woda sika mi po  oczach, w zasadzie, to rozlewa się wszędzie a ja stoję, jak osłupiała, bo generalnie, tego się nie spodziewałam. Jak już ogarnęłam blond-umysłem złożoność sytuacji, to woda zlewała mi już regał z książkami oraz wypływała całkiem konkretnym strumyczkiem spod lodówki i szafek w kuchni. Cudnie. No to biegam, jak kotka na gorącym blaszanym dachu, kręcę wszystkimi dostępnymi wajchami na prawo i lewo. I nic.  Środek nocy a ja stoję po kostki w wodzie. Na szczęście przyjechał sąsiad na białym rumaku i rycersko coś tam zakręcił, pokręcił i zatamował  czwartą falę powodziową. Co nie zmienia faktu, że pół nocy walczyłam z odwadnianiem mojego mieszkania, oczywiście słowo ciałem się stało i dnia następnego sąsiadka przyszła poinformować mnie, że jej świeżo malowany sufit przyozdobiłam artystycznym gąszczem wodnych zacieków. Fuck, rzec się chce. Ale nic to, dzisiaj wieczorem zaczęła buntować się lodówka i dla poprawy nastroju czeka mnie rozmrażanie bestii. Wrrrrrrrr&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak poza tym, to najadłam, żeby nie powiedzieć nażarłam się malin i teraz mi niedobrze. O.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-7007263675620493707?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/7007263675620493707/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/czwarta-fala-powodziowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7007263675620493707'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7007263675620493707'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/czwarta-fala-powodziowa.html' title='czwarta fala powodziowa'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3290203143911212981</id><published>2010-08-08T00:01:00.002+02:00</published><updated>2010-08-08T00:12:24.724+02:00</updated><title type='text'>@$$@#%#%</title><content type='html'>Jak jeszcze kiedyś postanowię jechać na zakupy do super-hiper-mega-marketu w sobotnie popołudnie, to znaczy, że ewidentnie postradałam zmysły. Dzisiaj Panna K. pomyślała, że zakupi sobie spodnie, a że spodnie miały być właśnie takie a nie inne, to musiała się teleportować do zaprzyjaźnionego miasta Bydgoszczy. Jak pomyślała tak też zrobiła, zapakowała dupencję do swojego krążownika szos i nawet zadowolona z siebie była dopóki nie znalazła się na parkingu. O fuck, fuck, fuck, mega-fuck. 3 poziomy i ani pół miejsca wolnego, ludzie jeżdżą i łżą, jak dzieci we mgle n Islandii, zwariować można. I tak po 40 minutach jeżdżenia w kółko, z lekkimi objawami nerwicy, Panna K. zaparkowała w niedozwolonym miejscu, poszła i co... i kur...de nie było jej rozmiaru!!! No myślałam, że mnie grom z jasnego nieba trafi. Byłam tak zdeterminowana, że kupiłam spodnie o rozmiar za duże i pasek. A co, zima idzie, większy rozmiar może się przydać. O.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3290203143911212981?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3290203143911212981/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3290203143911212981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3290203143911212981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/blog-post.html' title='@$$@#%#%'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-3973563483580934177</id><published>2010-08-06T23:09:00.004+02:00</published><updated>2010-08-06T23:50:11.763+02:00</updated><title type='text'>wbrew sobie</title><content type='html'>Są rzeczy, co do których mam mieszane uczucia/odczucia. Co do pewnych, nazwijmy to, obiektów wątpliwości te są sprawdzone, uzasadnione i niewątpliwe, wtedy żyje w zgodzie sama z sobą i swoimi uprzedzeniami. Ale czasami, to sama nie wiem dlaczego ale jestem święcie przekonana, że czegoś nie lubię i z chiny ludowe nie wiem dlaczego tak. I najczęściej mam tak z jedzeniem - mam mega długą jedzeniową, której nie tknę i tak na przykład z marszu i bez większego skupienia na twarzy mogę wymienić: kaszanka, parówki, melony, zupa fasolowa, grochowa, krupnik, mango, fasola (ta taka zwykła, szparagowa, to i nawet owszem), śledzie,anyż, absynt, nooo a jak bym tak się zastanowiła porządnie, to pewnie mogłoby mi miejsca na blogu nie starczyć. I od czasu do czasu porywa mnie fantazja i staram się zawalczyć sama z sobą i przełamać niechęć do tego i owego. I tak dzisiaj, wbrew sobie, zjadłam melona, a raczej wmusiłam w siebie przekonując, ze przecież nie może być aż taki zły. I nadal nie wiem, czy go lubię, czy raczej nie. Dziwne, bo w związku z tym pojawiła się we  mnie kolejna wątpliwość, czy w związku z tym warto walczyć ze swoimi uprzedzeniami?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Ktoś mi bezczelnie ukradł opcję justowania wpisów i teraz jakieś takie nierówne są. Oficjalnie apeluję do wujka google - oddać mi rozszerzony tryb edycji, bo do sądu pójdę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-3973563483580934177?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/3973563483580934177/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/wbrew-sobie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3973563483580934177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/3973563483580934177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/wbrew-sobie.html' title='wbrew sobie'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-427043263066389104</id><published>2010-08-04T23:27:00.006+02:00</published><updated>2010-08-05T00:13:06.347+02:00</updated><title type='text'>kuchni rozdziewiczanie</title><content type='html'>Wczorajszego wieczora stała się rzecz niebywała! Możecie obstawiać, co zrobiła Panna Kamila. Wyobraźcie sobie jakąś bardzo mało prawdopodobną rzecz, o jaką moglibyście mnie podejrzewać - nie, no nie upiekłam ciasta, aż tak daleko się nie posunęłam w moich fantazjach(aczkolwiek nie jest wykluczone, że może może, jakiegoś pięknego dnia). Na takie szaleństwa jeszcze nie pora, ale dnia 3. sierpnia roku pańskiego 2010, moja kuchnia (jak to zgrabnie określił Pan M.) została rozdziewiczona! Dżias, no nie o tym mowa, Wam to tylko jedno w głowie :-) Wczoraj, pierwszy raz, odkąd zamieszkałam sama, pokusiłam się o ugotowanie kolacji i mówiąc "kolacja" nie mam na myśli kanapek, pizzy czy jakichś innych półśrodków zastępczych. To była kolacja przez duże "k". Jak na moje możliwości ofkors. I powiem Wam, że była zaskoczona pozytywnymi wrażeniami, jakie może wywołać kulinarne szaleństwo, chyba zacznę robić to z większą częstotliwością. I będzie, jak u Panny Peszkówny Marysi "lubię być kurą domową, do pralki wsadzić problem wraz z głową...tyryryry".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-427043263066389104?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/427043263066389104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/rozdziewiczanie-kuchni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/427043263066389104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/427043263066389104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/08/rozdziewiczanie-kuchni.html' title='kuchni rozdziewiczanie'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-5404184516676710952</id><published>2010-07-28T19:59:00.006+02:00</published><updated>2010-07-29T10:19:11.209+02:00</updated><title type='text'>witamy, witamy</title><content type='html'>Moi drodzy, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że mamy nowego bohatera naszej telenowelos-blogos! Tak, tak. Już wszyscy myśleli, że nic nowego się nie zdarzy, że scenariusz jest przewidywalny, wątki poboczne raczej mało zaskakujące a jeszcze mniej istotne, że można nie oglądać 20 odcinków i tak będąc w temacie, a tutaj proszę - brand  new bohateros. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie i Panowie, lejdis end dżntelmen, frał und heren,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; przedstawiam Wam - Pana M. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan M. gości w moim prywatnym życiorysie od czasu jakiegoś, wątek jest rozwojowy, łi-łil-si co z tego będzie. Nie spinamy się ani nie napinamy, nie planujemy ani nie zobowiązujemy do niczego oprócz dobrej zabawy.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowo ciałem się stało i jak na chwilę obecną dobrze się razem bawimy i miło, aczkolwiek  rzadko, spędzamy z sobą czas. Koniec odbioru.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-5404184516676710952?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/5404184516676710952/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/07/witamy-witamy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5404184516676710952'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5404184516676710952'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/07/witamy-witamy.html' title='witamy, witamy'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-7164632837667640386</id><published>2010-07-24T19:16:00.001+02:00</published><updated>2010-07-24T19:19:07.119+02:00</updated><title type='text'>question mark</title><content type='html'>Mała ankietka – jedno pytanie, dwie możliwości, minuta osiem i po krzyku. Pomożecie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.Powiedzieć?&lt;br /&gt;a/ tak&lt;br /&gt;b/ nie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oficjalnie obiecuję, że nikt nie będzie obciążony odpowiedzialnością za konsekwencje udzielenia odpowiedzi na zadane pytanie. Sama nie umiem podjąć decyzji, to zdam się na statystyki. Mamy demokrację, więc zadecyduje większość.Głosowanie uważam za oficjalnie rozpoczęte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak już odpowiecie, to powiedzcie mi jeszcze jedno,  znacie takie uczucie, że musicie komuś coś powiedzieć, bo inaczej się udusicie ale jednocześnie tak cholernie baliście się konsekwencji wypowiadanych słów, że podchodziliście do rozmowy z 15 razy? Tym razem rączka do góry, nie rzucamy kamieniami. Nooo to ja mam od wczoraj takie właśnie uczucie, że chciałabym ale się boje. Dzizas ja to muszę ale paranoicznie się boje. I już, już wczoraj prawie to z siebie wydusiłam, już byłam w ogródku, już witałam się z gąska i co? I, jak się spodziewać można, d u p a. Wielka, przeogromna dupa. Stchórzyłam a teraz się duszę sama w sosie zgotowanym ze strachu, tchórzostwa, potrzeby szczerości, żalu  utraconych szans, pretensji, rozczarowania i bezradności. I tak już, już prawie napisałam maila z tym co chciałabym powiedzieć ale chyba nie jestem aż takim tchórzem. Chyba, powtarzam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-7164632837667640386?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/7164632837667640386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/07/question-mark_24.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7164632837667640386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7164632837667640386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/07/question-mark_24.html' title='question mark'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-1641319331911839194</id><published>2010-06-22T22:17:00.004+02:00</published><updated>2010-06-22T22:36:25.901+02:00</updated><title type='text'>de-motywacja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie mogę, nie dam rady. Moje życie jakieś popaprane ma maxa jest. Czy ja coś wspominałam, że poprzednie dni były katastrofalne? bez sensu? wqrzające? irytujące? doprowadzające do nerwicy? małego ataku serca i wątroby? No to się grubo myliłam.  Dzisiaj to miałam dzień z gatunku - idź i nie wracaj. A nawet, jak wrócisz, to siądź z dupencją na łóżku, zaparz sobie meliskę i grzecznie czekaj na zgon.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ja też tak uczyniłam. Leże, popijam, czekam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra, gwoli ścisłości wcześniej popijałam z Panną M. ale no sorras, są rzeczy, które ja i Panna M. musimy przedyskutować, rozważyć, zabić śmiechem, zapić i zapomnieć. O.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-1641319331911839194?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/1641319331911839194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/06/de-motywacja.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1641319331911839194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/1641319331911839194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/06/de-motywacja.html' title='de-motywacja'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-6233075744900503803</id><published>2010-06-21T00:08:00.004+02:00</published><updated>2010-06-21T00:28:55.308+02:00</updated><title type='text'>z dupy wpis</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ludzie kochani, powiem Wam, że takich nakładów złych emocji, jakie zagotowały się w mojej blond głowie dziś wieczorem, to świat  dawno nie widział. A wiecie czym to grozi? Pierdyknę kiedyś, jak islandzka wulkanka (bo to na bank była kobita), czaszka mi się zadymi, pył wulkaniczny się posypie, krew poleje, żółć siknie strumieniem wypalając oczy tłumom gapiów... Dance makabre na koniec. Ale będzie zabawa, a jakie widowisko fiu, fiu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak poza tym, to z dupy jest to wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No słowo daję, z D U P Y.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dupy jest pogoda, z dupy są kierowcy, co jadą 150 na terenie zabudowanym wyprzedając na podwójnej ciągłej, z dupy jest robota i poniedziałek rano, z dupy jest też bezsilność, złość, rozgoryczenie i rozczarowanie, z dupy jest także brak konsekwencji, ładu i składu, z dupy jest bark ogarnięcia siebie i sytuacji, z dupy jest II tura wyborów, z dupy jest test także globalna wiocha w której przyszło nam żyć, z dupy są kłamcy i obłuda, z dupy jest tez naiwność i nadzieja. To tak w skrócie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z poniedziałkowymi porannymi pozdrowieniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. A i jeszcze mądra myśl na dziś - czasami decydujący krok w przód jest efektem solidnego kopa w dupę. Mi dzisiaj został zapodany kopniak z zadek, mam nadzieję, że wystarczająco zabolał.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-6233075744900503803?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/6233075744900503803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/06/z-dupy-wpis.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6233075744900503803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6233075744900503803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/06/z-dupy-wpis.html' title='z dupy wpis'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-6795525160886110402</id><published>2010-06-09T12:02:00.001+02:00</published><updated>2010-06-09T12:06:26.681+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Zajrzyjcie sobie,  &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=aUDfe7vZUfw&amp;amp;feature=related"&gt;o tutaj &lt;/a&gt;:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-6795525160886110402?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/6795525160886110402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/06/zajrzyjcie-sobie-o-tutaj.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6795525160886110402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6795525160886110402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/06/zajrzyjcie-sobie-o-tutaj.html' title=''/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-6190011815269862975</id><published>2010-06-09T00:19:00.003+02:00</published><updated>2010-06-09T01:09:03.509+02:00</updated><title type='text'>ogłoszenie duszpasterskie - WYMIENIALNIA -  summer edition</title><content type='html'>Co: tak, jak w temacie.&lt;br /&gt;Gdzie: ul. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Podmurna&lt;/span&gt; 101/6A&lt;br /&gt;Kiedy: 16.06.2010, start o 20.00.&lt;br /&gt;Jak: w sumie, to każdy wie ale tak dla przypomnienia :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeżeli :&lt;br /&gt;-macie  w domu ubrania, dodatki (paski, broszki, kolczyki itp.), kosmetyki,  książki i cokolwiek innego co jest w dobrym stanie, a znudziło się wam i  może posłużyć komuś innemu,&lt;br /&gt;-szukacie sposobu na &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;bezkosztowe&lt;/span&gt;  odświeżenie swojej szafy,&lt;br /&gt;- szukacie sposobu na sprzątnięcie swojej  szafy&lt;br /&gt;- macie ochotę się spotkać i pogadać&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasady  wymienialni są następujące: można przynieść cokolwiek uważacie za  stosowne. Rzeczy nie wymieniamy w systemie "ciuch za ciuch", każdy może  wziąć to co mu się podoba. Ubrania, których nikt nie chciał zostają w  puli do następnej wymienialni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiadomość przekażcie dalej do  zaufanych osób (czyt. takich, o których wiecie, że szafa im się od dawna  nie domyka, są zakupoholikami, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;lupeksoholikami&lt;/span&gt; czy cokolwiek innego w  ten deseń :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-6190011815269862975?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/6190011815269862975/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/06/ogoseznie-duszpasterskie-wymienialnia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6190011815269862975'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/6190011815269862975'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/06/ogoseznie-duszpasterskie-wymienialnia.html' title='ogłoszenie duszpasterskie - WYMIENIALNIA -  summer edition'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-5230418103074682242</id><published>2010-06-08T14:50:00.006+02:00</published><updated>2010-06-08T16:56:52.089+02:00</updated><title type='text'>leń</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;URLOP, URLOP, URLOP kurnaaaaaaaaaaaa Złożyłam  dzisiaj z milion podpisów w indeksach przyszłych absolwentów mojej mega-wysoko-rankingowej jednostki naukowo-badawczo-d,ydaktycznej czeka mnie jeszcze jeden taki maraton. Nie powiem, zawsze miałam zadatki na gwizdkę ale nie sądziłam, że przyjdzie to tak niespodziewanie i w takim dosyć, jakby na to nie patrzeć, miejscu - na uczelni. Ale nic to, mam teraz jasny cel - byle do urlopu. Już, już jestem w ogródku i już prawie łapię za kuper urlopową gąskę. Szanowni Państwo, dnia 12 lipca roku pańskiego 2010 idę na całe 5 tygodni świętego spokoju. Jeahhhh... Jak znam życie, to będę musiała pisać doktorat i z błogiego lenistwa na zielonej trawce będzie dupa. No ale ostatecznie nadzieja matką głupich, co nie?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-5230418103074682242?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/5230418103074682242/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/06/len.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5230418103074682242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5230418103074682242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/06/len.html' title='leń'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-5128462165930957769</id><published>2010-06-06T12:13:00.016+02:00</published><updated>2010-06-09T23:34:36.935+02:00</updated><title type='text'>"bo w czym ona jest lepsza ode mnie? robi lepiej jajecznicę, loda, czy może lepiej się prezentuje?"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O coś Was zapytam: czuliście się kiedyś oszukani i okłamani przez kogoś   komu ufaliście? Pasqdne uczucie, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś ma dosyć  tematu T., to radzę od razu zmienić stronę.  Bo  brazyliany podsumowanie   is &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;koming&lt;/span&gt;.  Korzystając z faktu, ze T. bloga  nie czyta, to powiem Wam coś, co  ostatnimi czasy ciąży mi na wątrobie. A  tchórz ze mnie i nie mam odwagi  powiedzieć tego wprost samemu &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;zainteresowanemu&lt;/span&gt;.  Otóż czuje się oszukana.  Tak, tak oszukana. Nigdy, przenigdy nie  zgodziłabym się na "przyjaźń" z  T. gdyby nie fakt, że miałam do wyboru  sex bez zobowiązań albo  "przyjaźń", bo on się z nikim wiązał nie będzie.  No i zastanawiam się,  które z nas jest większym tchórzem - ja czy on.  Ja bo nie umiałam  powiedzieć, ze przyjaźnie damsko-męskie mnie nie  interesują czy może  on, ze miał odwagi powiedzieć wprost, że wiązać się  ma zamiar ale nie  ze mną. Bo tak się akurat składa, że nawet gdybym nie  wiem, jak się  starała, to wysoką, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;niebieskooką&lt;/span&gt;, długonogą, szczupłą blondynką   nie będę. No nie da się i już.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale T. wolał mnie okłamać, a co   tam. A ja taka duża a taka naiwna chciałam wierzyć w te farmazony,  które  mi opowiadał. No i mam czego chciałam. Teraz on ma swoją  blondynkę a ja  mam problem. A właściwie, to ku uciesze mej i wszystkich  którym chociaż  trochę zależy na moim zdrowiu psychicznym, to miałam.  Bo powiedziałam  basta. Dosyć mam przepłakanych nocy, dosyć  zastanawiania się dlaczego  ona a nie ja, dlaczego mnie okłamał i  dlaczego ma mnie głęboko w 4  literach. I cytując pewien serial "w czym  ona jest lepsza ode mnie? Robi  lepiej jajecznicę, loda czy może lepiej  się prezentuje?". Dosyć też mam  bycia zapychaczem czasu i workiem na  jego problemy pomiędzy jednym a  drugim związkiem. Bo przecież jak już  spotyka się z jakąś blond Wenus,  to wtedy  nie jestem mu do niczego  potrzebna. Dosyć mam szargania mną na  prawo i lewo. Myślę sobie, że T.  było po prostu udawać, że pewnych  rzeczy nie widzi. Wygodniej było też  zrzucać winę na mnie, że to ja mam  humory i fochy i jestem obrażalską,  egoistyczną pannicą. Nie, i ja i on i  wszyscy dookoła wiedzą w czym  leży problem. Jak widać problemu  rozwiązać się nie da, więc ktoś musi  zostać nominowany do odejścia z  domu wielkiego brata. Tą osobą tym  razem będę ja. Nic na siłę. Nic wbrew  sobie.&lt;br /&gt;I tym &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;pesymistycznym&lt;/span&gt;   akcentem kończy się telenowela o Pannie K. i Panu T. Nudziliście się?   Spoko, możecie się wyluzować. To są ostatnie słowa bohaterów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I   słowo ciałem się stało. The End. Amen.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-5128462165930957769?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/5128462165930957769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/06/bo-w-czym-ona-jest-lepsza-ode-mnie-robi.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5128462165930957769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5128462165930957769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/06/bo-w-czym-ona-jest-lepsza-ode-mnie-robi.html' title='&quot;bo w czym ona jest lepsza ode mnie? robi lepiej jajecznicę, loda, czy może lepiej się prezentuje?&quot;'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-149296439251983742</id><published>2010-06-06T11:28:00.003+02:00</published><updated>2010-06-06T11:37:15.266+02:00</updated><title type='text'>tadaaa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Sorras&lt;/span&gt;... teges, no. Co tu dużo ściemniać, pokpiłam sprawę. Leń i pracoholik ze mnie. Zdrajca, zołza, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;pasqda&lt;/span&gt;, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;maupa&lt;/span&gt;, nazywajcie sobie to, jak chcecie. Przyznaje się do winy, mea culpa i bije w  pierś. Jak będzie trzeba, to złoże orek pokutny i bosa pójdę biczować się na starym rynku. Ale wracam. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;tadaaa&lt;/span&gt;. Już możecie przestać podskakiwać z radości, no już już :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny raz sprawdziło się mądre stwierdzenie wyczytane gdzieś przez Ł., że im ciekawsze jest Twoje życie, to mniej piszesz w Internecie. Mam jednak propozycję modyfikacji - im bardziej jesteś zarobiony/a tym mniej piszesz w Internecie. Bo z bólem serca i wątroby przyznam się Wam, że od czasu, kiedy ostatni raz napisałam notkę, to w zasadzie zmieniły się dwie rzeczy - &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;przeprowadziłam&lt;/span&gt; się i definitywnie wyprosiłam T. z mojego życia, na pożegnanie machając białą chusteczką haftowaną zapewne przez małe chińskie rączki. Uroniłam nawet łżę do specjalnie zakupionego na tę okoliczność flakonika. Poza tym constans - robota, robota, robota i jeszcze raz robota. I tyle.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-149296439251983742?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/149296439251983742/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/06/tadaaa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/149296439251983742'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/149296439251983742'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/06/tadaaa.html' title='tadaaa'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-9141106290552977909</id><published>2010-03-19T11:33:00.002+01:00</published><updated>2010-03-19T11:39:39.842+01:00</updated><title type='text'>potrzeby</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma to, jak wyjść z domu do pracy o 7.00 am a wrócić o 9.00 pm. I tak w kółko. To się nazywa pracoholizm? kariera? wyścig szczurów/szczurzyc? I czasami jestem tak zmęczona, że muszę ugryźć się w język, żeby nie wyjść na głupią i wredną zołzę. Chociaż osobowości zołzowatej się nie wypieram. Mam i jest mi z tym dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam też potrzeby. Co chwila nowe, wzrastające w tempie geometrycznym i zupełnie nieproporcjonalnie do zarobków. Właśnie 10 minut temu, po lekturze zaprzyjaźnionego bloga, poczułam potrzebę posiadania waniliowej spódnicy i malinowej bluzki. I szpilek, koniecznie. Bo każda dziewczynka wie, że taki duet bez szpilek się nie obędzie. O. :-)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-9141106290552977909?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/9141106290552977909/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/03/potrzeby.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/9141106290552977909'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/9141106290552977909'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/03/potrzeby.html' title='potrzeby'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-5888634143206158433</id><published>2010-03-19T10:36:00.003+01:00</published><updated>2010-03-19T10:50:50.689+01:00</updated><title type='text'>polowanie na życie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak najlepiej zacząć dzień? No jak? No najlepiej oblać się kawą. W pracy. Z kubka termiczngo. 0,5 litra!!!!! Fuck, fuck, fuck!!! Ale nic to, z uśmiechem na twarzy wpuściłam studentów do sali i poszłam się prać/szorować/czyścić. Z równie szczerym uśmiechem wróciłam do roboty, uprzednio maskując to co trzeba apaszką. Potrzeba matką wynalazku. o.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem Wam też, że nie jest źle a może i jest, zależy z której strony na to spojrzeć. Otóż nadejszła wiekopojmna chwila - mój organizm wbudował sobie budzik w dupencję i codziennie o  6 rano mechanicznie otwiera mi oczy. Niezły myk, nie powiem. I dodatkowo już coraz rzadziej budzę się z "o ku**a to jakiś żart chyba" na ustach. Starzeje się chyba, czy coś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój maraton po UE powoli dobiega końca, jeszcze tylko Węgry zostały i wreszcie będę mogła rozpakować na dobre walizkę. Dżizas, no dawno nie miałam takiej kilometrówki - w ciągu 21 dni zaliczyłam trasę Toruń-Londyn-Toruń-Ravensburg-Toruń-Szeged-Toruń. Może jakiś operator włączyłby mi  opcję teleportacji czy coś?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-5888634143206158433?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/5888634143206158433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/03/polowanie-na-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5888634143206158433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/5888634143206158433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/03/polowanie-na-zycie.html' title='polowanie na życie'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-4835480765489561932</id><published>2010-03-07T18:43:00.004+01:00</published><updated>2010-03-07T21:37:59.289+01:00</updated><title type='text'>podróże kształcą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak powszechnie wiadomo - podróże kształcą. Ja też wyjątkiem nie jestem i moja ostatnia podróż do Lądka Zdroju oświeciła kamilę, że ja to sobie w Piernikowie, żywot marnuję. No a przynajmniej nie wykorzystuję wszystkich możliwości, jakie daje mi życie i świat. To,mi teraz powiecie, że Hameryki nie odkryłam. Wiem. I dlatego od powrotu z Lądka prześladuje mnie myśl, że może warto byłoby zaryzykować, piep**ąć to wszystko w cholerę i pojechać szukać szczęścia gdzie indziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj rano wstałam z przeczuciem, ze to będzie zły dzień na cokolwiek. I się nie myliłam. Miałam/mam w sobie takie pokłady złości i rozczarowania, że mogłabym pół powiatu obdzielić a może jeszcze by zapas na dobre dni został (co by je zepsuć). I wiecie, co jest najgorsze, że ja jestem zła sama na siebie. Za naiwność, brak konsekwencji i zdecydowania. Że najpierw tupie nóżką a później za to przepraszam. I tak sobie myślę, że najbardziej boje się tego, że mimo tego, że nie jestem przekonana, że to tutaj jest moje miejsce na ziemi, to ze strachu przestanę szukać, osiądę, osiedlę się i będę wmawiała sobie, że tak właśnie miało być. A guzik prawda. Mnie nosi. I daje sobie rok na znalezienie powodu by zostać, jak nie, to pakuję manatki i jadę gdzieś daleko. Nie, nie wiem jeszcze gdzie, nie wiem po co i nie wiem czego mi tutaj brakuje. W każdym razie, gdyby ktoś z Was widział gdzieś jakiś szwendający się bez w opieki powód by zostać, to dajcie znać. Sprawdzę, może to mój. Tylko bez jakiś szmerów-bajreów o drugiej połówce czy innych takich bzdetach, bo jak myślę o miłości, to kojarzy mi się tylko jedno mądre zdanie: jak będę chciała kolejny raz pocierpieć, to przytrzasnę sobie rękę drzwiami. o.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-4835480765489561932?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/4835480765489561932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/03/podroze-ksztaca.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4835480765489561932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/4835480765489561932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/03/podroze-ksztaca.html' title='podróże kształcą'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7641739335855559985.post-7418388792377026124</id><published>2010-03-05T14:49:00.002+01:00</published><updated>2010-03-05T15:35:56.474+01:00</updated><title type='text'>łelnes</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chodzę, chodzę! Wątpiliście w moje gymowo-fitnessowe zacięcie? Ha! Niewierni. Panna kamila, to uczy się całe życie, ostatnio, to nauczyła się, że lubi biegać. O. I się trening przydał, bo bieganie po lotnisku w sytuacji komunikatu "Flight closed" i swojego nazwiska z przymiotnikiem"immediately" działa mega motywująco. Może sobie taką info na mp3 nagram i będę sobie odtwarzała w kółko na bieżni? I nic to, że właśnie zakupiłam zapas alkoholu na najbliższy miesiąc, mam laptopa i tojebeczkę, można biec i biec i biec... Swoją drogą, to czy Wam też na lotniskach włącza się opcja kupowania? zupełnie nie ważne, że w sklepie kosztuje tyle samo i w życiu bym tego nie kupiła, no może... przemyślałabym ten zakup, a tam szał alkohlowo-kosmetyczny. no.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna sprwa - wiosny potrzebuję, bo zwariuję, szlag mnie jasny trafi, wyprowadzę się gdzieś na hiszpańską wieś i będę pasła kozy, krowy i owce. I tyle mnie widziała moja kariera zawodowa. Odetnę się od świata komerchy, stresów, presji, kosmetyków, zakupów i forsy pod każda postacią. Będę samowystarczalna, zahoduje sobie eko-żarcie, wykopie łopatą jakąś studnie, zahoduję pszczoły, co by mi miód produkowały i wtedy cały świat może ni naskoczyć, że tak nieładnie powiem. Nie, nie zmieniłam zdania, nadal lubię moją robotę, ale czasami jestm tak po ludzku styrana, jak koń po łestenie. o.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7641739335855559985-7418388792377026124?l=mazurowna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mazurowna.blogspot.com/feeds/7418388792377026124/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/03/elnes.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7418388792377026124'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7641739335855559985/posts/default/7418388792377026124'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mazurowna.blogspot.com/2010/03/elnes.html' title='łelnes'/><author><name>k.</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
