16.02.2009

unproductively

Wracam po weekendzie. Zregenerowana. Na warsztat wzięta została sfera psycho, fizycznie nieco ucierpiała, ale cóż coś za coś, nie? Co za tym idzie, ostatnie 3 dni były kompletnie bezproduktywne, ale przecież nie samymi obowiązkami człowiek żyje ;) A'propo obowiązków, to moja praca jaja sobie robi (a zapewniam, że w kurniku ani nia żadnej innej fermie produkującej jajka z cyfrą "0" nie pracuję), o 23.02 zaczyna się semestr a ja nic nie wiem, nie wiem kiedy, o której, z kim i gdzie. No bo niby po co mi to? I może w niedziele mi powiedzą, że w poniedziałek o 8 rano mam być gotowa do zajęć. Pffffff...... i tyle o tym myślę. O. Pogrubienie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

nakarm nowe rybki