Jak już kiedyś zauważyłam, mi to powinni na imię dać Destrukcja, bo Kamila jest zupełnie nie adekwatne do mojej natury i wrodzonych umiejętności. Co wczoraj Kamila zrobiła? Otóż Kamila zalała laptopa kawą!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I mimo błyskawicznej akcji ratowniczo-osuszającej mój komputer nadal odmawia posłuszeństwa. Na początku wszystko było ok, włączył się ładnie, mi ciśnienie opadło, krew zaczęła odpowiednio krążyć w żyłach... ale co, ale touch pad przestał reagować. Myślę sobie, zdarza się, wyłączę go, włączę i będzie ok. O słodka naiwności! Jak próbowałam go uruchomić, to zaczęły dziać się jakieś przedziwne rzeczy - że niby mój komputer najpierw szuka czegoś na płycie, jak nie znajdzie, to na dole pustego czarnego ekranu pojawia się wąski prawie-biały pasek, który powoli staje się zupełnie-biały. I wtedy dopiero uruchamia się windows. Masakra!!!!!! Później mój touch pad zazwyczaj nie działa, albo żyje własnym życiem. Ja go nie dotykam a on sam sobie klika w różne rzeczy, cyrk po prostu. A może teraz mój touch pad działa na spojrzenie? Dałam mu całą noc i nadal uruchamia się w przedziwny sposób, ale po 10 min szaleństw touch pad zadziałał jak trzeba. Krążą plotki, że czasami laptop potrzebuje tygodnia na rekonwalescencję, więc może i mój powoli wróci do zdrowia. Hope so.
W każdym razie do śmiechu mi nie jest nic a nic. Jedyne co sprawia, że sytuacja nie jest drastycznie dramatyczna to fakt, że mój współlokator wyjechał na 3 tygodnie i zostawił komputer w domu. Chyba na kolanach będę mu dziękowała.
A może ktoś wie co jest mojemu komputerowi? Czy jest jakiś informatyk na sali?
W każdym razie do śmiechu mi nie jest nic a nic. Jedyne co sprawia, że sytuacja nie jest drastycznie dramatyczna to fakt, że mój współlokator wyjechał na 3 tygodnie i zostawił komputer w domu. Chyba na kolanach będę mu dziękowała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz