
Tyle miał do powiedzenia, jak mu moja mammita kazała ze stołu zejsć.
Ale Zdzisław ma też drugą twarz, małego bezbronnego kociaka, to takie romantyczne...
Zdzichu, to chodzący ideał, ehhhhMuszę też dodać, ze Zdzisław, jak i inne kotowate, biorące udział w dzisiejszej notce pochodzą z prywatnej koto-hodowli moich parentsów.
Na koniec jeszcze jeden ciekawy egzemplarz:
I to uwodzicielskie spojrzenie, casanova pod dachem Mazurów rośnie.
Trzeba przyznać, że Zdzichu i ten drugi brunecik calkiem przystojni, no no :)
OdpowiedzUsuńNo baa ;-) Zdzicha nie oddam, ale brunecik jest wolny i do wzięcia ;)
OdpowiedzUsuńcycq rozbawiłaś mnie do łez:) do zobaczonka
OdpowiedzUsuń